Trwałe wartości kultury w zmiennym świecie kultury - globalizacja świata przy jednoczesnej regionalizacji.

Posted by nauka on wt., 04/08/2008 - 15:49


Kultura?
– wydawać by się mogło, że definicja tego pojęcia będzie łatwa i prosta.
Słyszymy to słowo bardzo często i używamy go również nie rzadko, więc z
definicją tego terminu nie powinno być przecież problemów. Niestety tak nie
jest. To niw łatwe określić czym jest kultura, co w ogóle rozumiemy pod słowem
kultura?

Kultura
to na pewno jeden z najbogatszych i najbardziej złożonych terminów w każdym języku.
Przez swoją nie jednoznaczność i różnorodność bardzo trudnym do zdefiniowania
pełnego, jasnego i zrozumiałego, gdyż zawsze pojawiają się elementy
poszerzające lub zawężające całą definicję i ta wówczas przestaje być jedną dla
wszystkiego.

Nie
będę próbowała stworzyć jednej ogólnej definicji, posłużę się słowami
angielskiego teoretyka Johna Tomlisona „kultura może być rozważana jako
porządek życia, w którym istoty ludzkie konstruują znaczenie poprzez praktyki
symbolicznej reprezentacji”. Przez kulturę, rozumiemy „sposoby, na jakie ludzie
czynią swoje życie znaczącymi indywidualnie i kolektywnie, komunikując się ze
sobą nawzajem”. Bardzo ważnym aspektem tej definicji jest zwyczajność kultury;
jest ona dostępna dla każdego członka społeczności, a nie zastrzeżona dla
nielicznych uprzywilejowanych i dlatego też w pracy swojej tę definicję uznam
za przewodnią.

Taka
definicja kultury obejmować mogłaby również reklamę, programy telewizyjne,
sporty i popularne media na równi z dziełami Mozarta czy Rembrandta. Nie
chciałabym by ktoś źle mnie zrozumiał, więc nie twierdzę, że telewizyjna opera
mydlana jest tym samym co „Cosi Fan Tutte” – absolutnie nie – ale w zrozumieniu
definicji kultury, którą będę się posługiwać w mojej pracy obie mogą być
postrzegane jako kulturowe ekspresje, gdyż ludzie czerpią z nich by nadawać
sens swej egzystencji. Chociaż media i technologia odgrywają rolę w przekazie
kultury tak w obrębie materialnych granic, jak i poza nimi, technologia
komunikacyjna nie powinna być jednak mylona z pojęciem kultury – technologie są
środkami poprzez które przekazywane są kulturowe reprezentacje.

Tak
więc uwzględniwszy powyższą koncepcję kultury zastanówmy się teraz i wyjaśnijmy
czym są wartości – wartości kultury?

Wartości możemy rozumieć na sposób
platoński jako idee, lecz w wieku XX/XXI obserwować można odwrót od świata
doskonałości, którego wykładnią były idee. Wartości trzeba więc teraz rozumieć
jako „istności”, które zastępują człowiekowi na sposób tradycyjny rozumiane
idee. Można stwierdzić tutaj – a nawet trzeba, że wartości kształtują człowieka
od wewnątrz, w przeciwieństwie do norm, które to wpływają na człowieka jak
gdyby z zewnątrz. A więc wartości kultury będą to zasady, normy, idee –
indywidualne, wewnętrzne jak i kolektywne – zewnętrzne, tworzone przez
człowieka dla siebie samego jak i dla innych ludzi.

Jeśli
człowiek przyjmuje poszczególne wartości, a także system wartości wraz z
hierarchią tychże wartości, to życie jego staje się wówczas bardziej sensowne,
ulega przemianom. Ludzkie postępowanie motywowane jest jakimiś wartościami
(często antywartościami), nie można wyobrazić sobie świata ludzkiego bez
wartości. Taki świat byłby pustynią, a więc każda kultura – bo kultura to świat
ludzki – ma swoje centrum aksjologiczne. Będzie to chociażby tradycja kulturowa
przekazywana już w dzieciństwie przez starsze pokolenie, bo właśnie poprzez
tradycję aksjologiczną jak też poprzez idiolekt człowiek przyjmuje kolejne
porcje informacji i nieznane wcześniej wartości kultury.

Czy
dzisiaj przy tak ogromnym rozwoju technologii komunikacyjnych, informacyjnych
możemy mówić o trwałych i niezmiennych wartościach kultury? Gdzie ich szukać i
czy warto szukać?

Dzisiaj naszą cywilizację często
określa się mianem społeczeństwa globalnego, „globalnej wioski”.

Czym jest ten globalizm?

Pojęcie globalizacji sprowadza się
zazwyczaj do walki wielkich, ponadczasowych korporacji o dostęp do wszystkich
rynków zbytu, o prawo do nieskrępowanej swobody przepływu kapitałów i towarów
ponad granicami państwa i regionów. Ale taka czysto ekonomiczna definicja jest
zbyt powierzchowna i wąska. Pojęcie to zawiera bowiem ważny składnik kulturowy,
zawiera propozycję i praktykę traktowania kultury i jej wartości jako obiektu
rynkowego. A ponieważ zgodnie z ideologią globalizmu prawa rynku decydują o
wszystkim, mają one również rządzić dziedziną kultury. Prowadzi to do
wprowadzania nowych kryteriów wartościowania. Nikt nie pyta, czy książka jest
dobra, czy dany film jest wybitny. Ważne ilu obejrzało go widzów, jaką zrobił
kasę. Stosujemy te same kryteria nie zawsze świadomi, jak głębokie są tego
konsekwencje dla sensu i miejsca kultury. Wiele nieporozumień i pomyłek bierze
się tu z różnego pojmowania kultury w tradycji anglo-saskiej, zwłaszcza
amerykańskiej – bo właśnie Ameryka jest głównym motorem globalizmu – a
rozumieniem tejże kultury w europejskiej, a zwłaszcza tak silnej u nas
romantycznej tradycji. W wielkim uproszczeniu będzie to wyglądało mniej więcej
tak: w doświadczeniu amerykańskim – dzieło kultury jest produktem pracy
ludzkiej, której wartość ocenia odbiorca przez akt kupna, lub jego odmowę.
Europa natomiast traktowała dzieło kultury jako owoc natchnienia, rzecz
zawierającą element sacrum, więc wartość rynkowa odgrywa tu rolę drugorzędną. W
raz z postępami globalizacji coraz bardziej wyraźną przewagę zyskuje wariant
pierwszy – anglo-saski. Różnica między tymi sposobami traktowania kultury ma
charakter nie tylko filozoficzny.

Pociąga ona za sobą także skutki
praktyczne. Pośród licznych podziałów istniejących w społeczności świata, coraz
wyraźniej – obok zróżnicowania na biednych i bogatych będzie rysował się
podział, na tych którzy będą mieć dostęp do wiedzy i kultury i tych,
pozbawionych takiej możliwości, a tym samym skazanych na marginalność i
drugorzędność. Rozumieją to młode pokolenia świata – czyli my – toteż chęć
kształcenia się panuje w nich na skalę dotąd niespotykaną, a pęd do szkół
wszystkich szczebli jest powszechny i stale rosnący. W ogóle w krajach, w
których uwaga skupiona jest na przyszłości i wyzwaniach jakie będzie stawiać
ona kulturom, inwestycje na te ostatnie zajmują wysoką pozycję na liście
wydatków społeczeństwa i państwa. Nie dzieje się to na zasadzie
jednokierunkowych, bezzwrotnych datków. Odwrotnie – nakłady w dziedzinie
kultury należą do najbardziej zasadnych i ekonomicznie opłacalnych.

Oto
trzy wielkie odkrycia globlizacji – że kultura, oświata i informacja mogą być
znakomitym interesem. A dzieje się to wszystko na olbrzymią planetarną skalę –
o ile bowiem na początku XX w. Powstało na świecie społeczeństwo masowe,
kultura masowa, to obecnie przeżywamy proces, w którym to masowe społeczeństwo
przekształca się w społeczeństwo planetarne, a kultura masowa nabiera
planetarnego wymiaru.

I tu teraz duże miejsce dla kultur
narodowych. Kultura planetarna (globalna) nigdy nie będzie jednorodna i taka
sama dla wszystkich ludzi, bo będą składać się na nią automatycznie kultury
narodowe. To z tych kultur ich trwałe wartości będą budować twór – globalną
kulturę – różną i piękną przez swoją różnorodność. Tyle, że potrzeba tu dużej
świadomości i wiedzy ludzi o sobie, o swoim środowisku życia, o swojej
kulturze, by nie przejmować innych wzorców nieświadomi własnej tożsamości gdyż
wówczas tracą na tym nie tylko oni ale inni ludzie dający własne wzorce
kulturowe i czerpiące z innych kultur, chcący pokojowo współistnieć ze
wszystkimi.

Nie można oczywiście zapomnieć
tutaj, że taka globalna kultura to także wielkie rozmnożenie „taniochy i
kiczu”, co jednak w różnych wypadkach poprawiło poziom życia wielu ludziom na
świecie. Standaryzacja kultur postępuje w takim tempie, iż my wszyscy możemy
stawać się do siebie podobni, a nawet – identyczni. W wyglądzie zewnętrznym to
już się nawet stało. Na całym świecie nosi się adidasy, niebieskie spodnie
dżinsowe, koszulki polo. Te podstawowe części ubioru stały się tak powszechne i
tanie, że nawet w krajach ubogich zniknął tradycyjny styl nędzy – łachmany.
Można jeszcze tu i tam spotkać żebraka, ale będzie on już zupełnie znośnie
ubrany.

Globalizacja
w każdej sferze naszego życia, jej intensywna, dynamiczna ekspansja, jej
prężny, przedsiębiorczy duch wywołują na świecie odmienne reakcje. Ma ona
największych zwolenników i orędowników w kołach związanych z wielkimi
korporacjami ponadnarodowymi, z wielkimi bankami, z wielkimi sieciami mediów,
wielkimi pozarządowymi organizacjami, a więc – najbogatszą rządzącą dziś
światem klasą globalną. Ton tych ludzi, gdy mówią o globalizacji cechuje
niezachwiany optymizm i pewność siebie.

Inaczej jest w Europie, gdzie obok
zwolenników globalizacja ma licznych sceptyków i wręcz przeciwników. Europa
bowiem boi się o swoją przyszłość, lęka się ponieważ traci przewodnictwo
świata, a nie jest w stanie znaleźć dla siebie nowego miejsca na naszej ciągle
zmieniającej się planecie. Wręcz wrogo odnoszą się do globalizacji kraje
ubogie, praktycznie cały Trzeci Świat. Nazywa się ją tam nowym komunizmem, a
hasło wolnego rynku nie przemawia do ludzi, którzy na tym rynku nie mają wiele
do sprzedania. Wizja globalizacji napełnia wielu ludzi, wiele organizacji takim
lękiem, że nie czując się na siłach walczyć ze zjawiskiem, za którym stoją
najpotężniejsze moce gospodarcze i medialne świata, wybierają taktykę
odgradzania się, izolacji, zamykania się w sobie, nie chcą dostrzec nowej
sytuacji, w jakiej znalazła się kultura w dobie globalizacji. Tymczasem na
całym świecie zmienia to sytuację w kulturze, w kulturach narodowych. Działając
ponad granicami państwa, nawet ponad narodowymi prawami – jak dowodzi tego
jeden z jej potężnych instrumentów – internet, globalizacja wprowadza do kultur
narodowych nieubłagany mechanizm rynku, tendencję utowarowienia wszystkiego, co
jest wytworem duch i myśli ludzkiej. W tej sytuacji mają szansę dalszego,
twórczego istnienia przede wszystkim te kultury, które prezentują wysokie
wartości estetyczne i etyczne, posiadają jednocześnie siłę materialną i taką
zasobność ekonomiczną, która pozwoli im wytrzymać konkurencję i oprzeć się
normalizacji.

Nowa
sytuacja komunikacyjna świata sprawia, że w zasięgu człowieka współczesnego
pojawiła się nie jedna, jego narodowa kultura, ale i dziesiątki innych kultur,
czasem potężnych i bogatych i że wobec tego może on, a nawet musi, ciągle
dokonywać wyboru, tym bardziej, że przecież zdolności odbioru i percepcji
zmysłu ludzkiego mają swoje nieprzekraczalne granice.

Słowem to zupełne otwarcie świata,
które tak cieszy, ale i trochę niepokoi, wystawia wartości kultury na próbę
wielkiej i nieubłaganej konfrontacji, wprowadza je w ruch, w krążenie, nigdy
bowiem ruch dóbr i wartości kulturalnych nie był tak intensywny, tak właśnie –
globalny, jak obecnie. O ile kiedyś Marshall McLuhan powiedział, że świat
stanie się globalną wioską, to dzisiaj możemy stwierdzić, że w każdej wiosce
znajdzie miejsce globalny świat.

Kultura
jest najwyższym dobrem każdego społeczeństwa, każdego narodu. Tak przecież było
zawsze. Ludzie nie mogą żyć poza kulturą, jest ona formą ich istnienia. Pozycja
narodu w świecie, jego akceptacja, szacunek do niego, mierzy się wartością jego
kultury, siłą jego promieniowania i dlatego dbałość o nią, o jej duchowe i materialne
bogactwo, jej nowoczesność i otwartość jest formą w jakiej wyraża się
współczesny patriotyzm.

To są właśnie te trwałe wartości –
niezmienne, świadomość swojej tożsamości kulturowej, rozwijanie kultury
narodowej i uczestniczenie w budowaniu globalnej – lecz składającej się z
różnych elementów – kultury.

Oczywiście, zawsze można wycofać
się w niszę zaścianka w spokojne ciepło bezczynu, ale wówczas traci się na
znaczeniu, świat przestaje się z takim partnerem liczyć. Żyjemy w świecie
wielkich możliwości, ale i wielkich wymagań. To świat od którego można dużo
zyskać, ale za cenę stałego wysiłku, koncentracji, świadomości celu, gotowości
ryzyka. My – młodzi, którzy w ten świat wchodzimy, ale których on jest – musimy
mieć tego świadomość.

Nasza
kultura narodowa przez dwa ostatnie wieki, które w ogóle decydowały o obecnym
stanie kultury w Europie, rozwijały się w niezmiernie trudnych warunkach. Nigdy
nie była to kultura zamożna, zasobna w dobra materialne. A jednak jako naród
pozbawiony państwa przetrwaliśmy właśnie dzięki własnej, polskiej kulturze,
silnej duchem, osadzonej mocno w chrześcijańskiej tradycji europejskiej. Nie
mieliśmy państwa narodowego, ale mieliśmy język polski, żywą pamięć, poczucie
wspólnoty narodowej, wiarę.

Tak
w owych czasach w epoce poprzedzającej globalizację, było to jeszcze możliwe.
Dziś jednak ubóstwo nie tylko ekonomiczne, ale ubóstwo duchowe, brak
świadomości narodowej ma niszczący wpływ na kulturę pozbawiając ją żywotnych
sił, znaczenia prestiżu.

Ale wraz z rosnącą rolą kultury, a
ta właśnie tendencja będzie charakteryzować wiek XXI, zwiększają się nasze
wobec niej obowiązki. W świecie ułatwionej i nieograniczonej komunikacji, w
przestrzeni, którą chcą dziś zapełnić kultury potężne i dynamiczne, tylko
prężna, twórcza i zasobna kultura narodowa ma szansę trwania i spełniania
swojej roli wobec własnego kraju, Europy i świata. Pośród kultur narodowych
świata, kultura polska zajmuje miejsce znaczące i ważne. W ciągu dziesięcioleci
ucisku i prześladowań dowiodła ona swojej siły twórczej powagi i niezależności.
Wspaniałe jest to nasze dziedzictwo, do którego możemy się zawsze odwołać,
szukać w nim oparcia i inspiracji. To, co niekiedy uważano za słabość polskiej
kultury, że mianowicie rozwijała się na skrzyżowaniu różnych cywilizacji,
oddziaływań i wpływów, dziś w epoce globalizacji, a więc w epoce wielkiego
skrzyżowania, planetarnej wymiany i wielkości dyskursów staje się jej atutem,
wyróżnikiem i szansą.

My młodzi ludzie powinniśmy zatem
rozwijać i pielęgnować nasze wartości kulturowe, by wchodząc w ten ogromny
świat być świadomi i pewni swych korzeni.

Na pewno jedną najważniejszą
wartością naszej kultury – kultury bardzo chrześcijańskiej – będzie dekalog.
Zresztą wydaje mi się, że jest to wartość ponadnarodowa, ponad religijna, gdyż prawa
tam spisane obowiązują i obowiązywać jeszcze będą w każdej kulturze. Oczywiście
dekalog jako prawa dotyczące przede wszystkim chrześcijan będzie się liczył
najbardziej w kulturach chrześcijańskich, ale gdy pominiemy w tym zapisie
elementy dotyczące Boga i zachowania wobec tego Boga zauważymy, że mógłby to
być „zwyczajny” kodeks prawa.

Zresztą ustalanie praw i
przestrzeganie ich to kolejna trwała i niezmienna wartość naszej kultury. Nie
może przecież istnieć żadne społeczeństwo bez praw, zasad i norm, i aby
świadomie uczestniczyć w życiu społecznym, kulturowym trzeba wiedzieć w jaki
sposób i dlaczego takie a nie inne prawa rządzą naszym światem.

Człowiek
to zwierzę, ale to jedyna zwierzę, które stworzyło inny system wzajemnych
korelacji niż naturalny biologiczny system oddziaływań. To też zarazem takie
dziwne zwierzę, które musiało się podzielić na rasy, na religie, na państwa, na
biednych, bogatych, dobrych i złych. To nigdy się nie zmieni, zawsze będą
istniały prawa, których powinno się przestrzegać i zawsze człowiek, mimo iż z
natury jest osobnikiem grupowym będzie dążył do pewnej swoistej izolacji,
autonomii. Mimo iż granice się powoli zacierają, podziały – tu już nie ma nawet
znaczenia jakie – będą istnieć. Nie chcę stwierdzić, jednoznacznie uznać to za
negatywne, gdyż pewien dystans do obcości jest potrzebny. Oczywiście nie mam tu
na myśli uprzedzeń, ale najpierw trzeba coś poznać by móc to osądzić.

Nie
możemy przecież przyjmować wszystkiego co nam proponują inne kultury. Możemy,
owszem, ale powinniśmy świadomi własnej tożsamości kulturowej czerpać tylko te
elementy, które mogą wzbogacić naszą kulturę.

Nie istnieje przecież jednolity,
homogeniczny system znaczeń, który podbije cały świat. Przeciwnie ciągle
identyfikujemy wiele zróżnicowanych kultur. Nie możliwa jest więc globalna
kultura, bo zawsze będą istniały jakieś elementy autonomiczne.

Rozpatrując kwestię homogenizacji
w jednolitą globalną kulturę, trzeba pamiętać, że bycie przyłączonym nie
implikuje homogenizacji w globalną kulturę. Przyłączenie zawiera także reakcję
i przeciwstawnie.

Kultura
jest to nie tylko bezcenne dziedzictwo, światowe, narodowe ale stale
wytwarzanym i przekształcanym dobrem, wartością która ciągle, z pomocą
wszystkich, rozwija się, zmienia i wzbogaca.

Jest to pole, które ani na chwile
nie może leżeć odłogiem, bądźmy dobrymi i wdzięcznymi rolnikami.

Bibliografia:

v Kate Delaney –
„Globalizacja i kultura”

v Ryszard Kapuściński –
„Kultura Narodowa w erze globalizacji”

v Wywiad Marka Mariusza
Tytko z dr hab. Bogusławem Żurakowskim „Spotkanie ze światem wartości”

v Internet

zadbaj o swoje zdrowie