ZNACZENIE RODZINY W WYCHOWANIU CZŁOWIEKA.

Posted by nauka on sob., 04/05/2008 - 17:55


Rodzina jest małą,
naturalną grupą społeczną, w której centralnymi rolami są role matki i ojca,
stanowi całość względnie trwałą, podlegającą dynamicznym przekształceniom
związanym głównie z biegiem życia jednostek wchodzących w jej skład; opiera się
ona na zastanych tradycjach społecznych i rozwija własne tradycje.

Rodzina
stanowi intymne środowisko, w którym stosunki między rodzicami a dziećmi
powinny być swobodne, bez przymusu. Pogodny nastrój, serdeczność i wzajemne
zrozumienie tworzą właściwy klimat rodzinny. Dziecko w takich warunkach rozwija
się prawidłowo. Czuje się rozumiane i potrzebne. Jego pozycja w rodzinie
zależna jest od struktury rodziny, jej poziomu kulturalnego, osobowości
rodziców, postaw rodzicielskich, a także od wzajemnych układów
interpersonalnych w rodzinie.

Współcześnie uważa się, że fizyczny, poznawczy i społeczny
rozwój dziecka, szczególnie małego, jest w wielkim stopniu funkcją poczynań
wychowawczych rodziców. Przejawy energii dziecka, chęć badania i opanowania
najbliższego otoczenia, jego samokontrola, kontakty społeczne są uwarunkowane
nie tylko genetyczną strukturą, ale i rodzajem kontaktu z rodzicami oraz
reżimem wychowawczym, jaki wprowadzają. Możliwości poznawcze dziecka mogą być w
pełni rozwijane przez bogate w treść środowisko albo hamowane przez
nieodpowiednie, ubogie czy rzadkie stymulacje.

Dziecko
już we wczesnych okresach rozwoju wiele zawdzięcza starannemu prowadzeniu
przez rodziców. Dzięki temu zdobywa
podstawową zdolność: uczy się uczyć. W zabawie uczy się skupienia, wytrwałości,
pokonywania trudności w realizacji wytyczonego sobie celu. Odczuwa przy tym
przyjemność z rozwijania swych zdolności i sprawności. Nabywane umiejętności
mają wpływ na dalsze osiągnięcia. Stopniowo przyzwyczaja się do
odpowiedzialności za wykonywane czynności i do pracy dla celów bardziej
odległych. Zdobywa więc bardzo ważne podstawy dalszej nauki, pracy i w ogóle
działalności.

Małe
dziecko uczy się od swych rodziców myśleć, mówić, kontrolować i opanowywać
swoje reakcje, a także wpływać na innych ludzi. Dzięki wzorom osobowym, jakimi
są rodzice dla dziecka, uczy się ono, jak odnosić się do innych, kogo lubić,
kogo unikać, z kim się mniej lub bardziej liczyć, jak wyrażać swoją sympatię i
antypatię, a kiedy powstrzymać reakcję.

Rodzina
przez zamierzone oddziaływania opiekuńcze i wychowawcze, a także przez
niezamierzony wpływ wynikający ze wzajemnych stosunków uczuciowych i zespołu
interakcji między członkami oraz wzory osobowe rodziców przyczynia się do fizycznego,
psychicznego i społecznego rozwoju dziecka. Dzięki tym oddziaływaniom
przygotowuje je do samodzielnego życia w społeczeństwie, które podejmuje jako
człowiek dorosły. Równocześnie rodzina przekazuje dziecku wartości, normy,
wzory zachowań i obyczaje kulturowe społeczeństwa, do którego przynależy;
przekazuje mu zatem – zazwyczaj nie zdając sobie z tego sprawy – znajomość
społeczeństwa, którego dziecko staje się członkiem. Dziecko przyswajając sobie
umiejętność reagowania na zakazy i nakazy rodziców rozwija pierwsze powściągi i
zdobywa początki kierowania swoim działaniem. Ucząc się postępować według norm
społecznych, zaczyna je już w wieku przedszkolnym internalizować i tworzyć
własny ośrodek dyspozycyjny dla własnego postępowania. Zaczyna budować własny
świat wartości. W tym wielostronnym rozwoju dorośli mogą wydatnie pomóc dziecku
swym umiejętnym postępowaniem i przykładem. Mogą też utrudniać lub hamować
rozwój bądź wpływać na jego dewiację, na kształtowanie się osobowości o cechach
patologicznych.

Życie uczuciowe rozwija się i doskonali dzięki doświadczaniu coraz
to nowych sytuacji i gromadzeniu tych doświadczeń. Podstawową rolę pełnią tutaj
rodzice i rodzeństwo, a później grupa rówieśników. Dzięki kontaktom społecznym
zrazu na terenie rodziny, a później poza nią dziecko osiąga pewne poziomy
rozwoju uczuciowo – społecznego, określające, ile bierze, a ile i jak daje z
siebie, czy wnosi coś do grupy, w której żyje.

Rodzice
przez swoją obecność dostarczają dziecku wzorów zachowania. Dzieci zrazu ich
naśladują, a później w dużej mierze identyfikują się z nimi i chcą być takie
jak oni. Wzrastając w rodzinie pełnej chłopiec może identyfikować się z ojcem,
a dziewczynka z matką.

Chłopcy
identyfikują się silniej i pełniej z kochającym, serdecznym i „wszechmocnym”
ojcem, szczególnie gdy ta „moc” jest dobroczynna dla dziecka, niż z ojcem
karzącym i odrzucającym. Również względy okazywane ojcu przez matkę mogą być
czynnikiem sprzyjającym identyfikacji się z nim. Kiedy wzajemne stosunki z
rodzicami są serdeczne, syn chce być taki jak ojciec, a córka jak matka, żeby
otrzymywać dowody uczuć. Wzajemne stosunki rodziców mają wpływ na przyswojenie
przez dziecko zachowań związanych z płcią, przy czym może ono przyswoić sobie
typ zachowań nieadekwatnych do jego płci.

Identyfikacja
w zakresie płci jest jednym z ważniejszych procesów uspołeczniania. Niewłaściwa
identyfikacja wywołana brakiem wzoru osobowego odpowiedniej płci lub dominacją
w rodzinie osób płci przeciwnej może powodować ujemne skutki w sferze
późniejszego życia seksualnego, prowadząc do zaburzeń, takich jak
homoseksualizm, impotencja, oziębłość. Przyczynia się też do niepowodzeń,
sprzyjając powtarzaniu wobec własnych dzieci niewłaściwych zachowań
rodzicielskich podobnych do tych, jakich
sami rodzice doznali w dzieciństwie.

W każdym
okresie życia rodzice stanowią dla dziecka wzory osobowe. Dzięki temu może ono
swoje zachowanie wzorować na zachowaniu osób darzących je uczuciem. Ma to
ogromne znaczenie. Okazuje się bowiem, że proces identyfikacji, przejmowanie
sposobów zachowań i postaw od rodziców czy też innej osoby jest pobudzony i
ożywiony przez to, że osoba ta darzy dziecko uczuciem, a nie przejawia wobec
niego dystansu emocjonalnego, nie ignoruje czy odtrąca. Identyfikacja może się
więc dokonać dzięki więzi uczuciowej i podziwowi dla rodziców.

Dzięki
więzi uczuciowej kochający rodzice mogą od małego wpajać dziecku, co wolno, a
czego nie należy; dziecko zaś w miarę rozwoju internalizuje te nakazy i zakazy,
tak że stają się one jego własnymi przekonaniami, tworzy więc własny
zinternalizowany system wartości. Mogą kształtować zainteresowania dziecka,
podsuwać rodzaje dyscyplin sportowych wartych uprawiania, wpływać na dobór
przyjaciół, na decyzję co do przyszłego zawodu, urabiać poglądy na życie
seksualne oraz postawy społeczne. Mając własny, przejęty od rodziców system
wartości dziecko może konfrontować go z wartościami reprezentowanymi przez
grupę rówieśniczą. Przy niewłaściwych postawach rodziców nie może się rozwinąć
realistyczna ocena samego siebie, dziecko nie może zdobyć samowiedzy, w czym
jest dobre i jakie ma niedostatki. Ocena realistyczna umożliwia akceptację
samego siebie mimo istniejących braków, niedostatków czy wad, co oczywiście nie
wyklucza korygowania ich w miarę możności. Są jednak pewne właściwości, których
zmienić nie można, trzeba się zatem z nimi pogodzić, zaakceptować je. I to
właśnie mogą ułatwić dziecku rodzice o właściwych postawach rodzicielskich.

Dużo
uwagi na temat postaw rodziców wobec dzieci poświęcili psychologowie m.in.
M.Ziemska, S.Nowak, J.Rembowski. Ich spostrzeżenia, uwagi i opracowania
poprzedziły obserwacje i badania postaw rodzicielskich. Doszli oni do wniosku,
iż postawy rodzicielskie zawierają trzy istotne komponenty: poznawczy,
uczuciowo – motywacyjny i działaniowy.

Prawidłowe
postawy rodzicielskie i związane z nimi sposoby postępowania rodziców wobec
dziecka powinny podlegać zmianom w miarę jak rozwija się dziecko. Utrwalenie
się postaw rodziców właściwych na pewnym etapie rozwoju dziecka może prowadzić
do zakłóceń w stosunku rodzice – dziecko i w ślad za tym do nieprawidłowego
rozwoju dziecka. W miarę jak dziecko dorasta, maleje kontakt fizyczny a rośnie
kontakt i więź psychiczna dziecka z rodzicami . Tendencja do nadmiernej
trwałości postaw rodzicielskich z wcześniejszych etapów rozwoju dziecka jest
dość typowa dla rodziców dzieci w wieku dorastania, co stanowi jedną z przyczyn
nieporozumień we wzajemnych stosunkach między rodzicami a dziećmi.

W
literaturze często spotyka się stwierdzenia dotyczące postaw rodzicielskich
jako prawidłowe i nieprawidłowe lub pozytywne i negatywne. Rzadko jednak
występują one w postaci czystej, ekstremalnej. Zależy to od zrównoważenia i
dojrzałości społeczno – uczuciowej rodziców, a także szeregu doświadczeń w
życiu rodzinnym. Wyróżnia się następujące główne typy postaw rodzicielskich:

· akceptacja
dziecka

Akceptacja dziecka wyraża się w miłości,
dostrzeganiu i zaspokajaniu jego potrzeb fizycznych i psychicznych. Dziecko
takie rozwija się prawidłowo, jest aktywne, pewne siebie. Akceptacja dziecka oznacza
przyjmowanie go takim, jakim ono jest, z jego uosobieniem, możliwościami,
cechami fizycznymi. Rodzice są życzliwi względem dziecka i są z niego
zadowoleni. Kontakt z dzieckiem przynosi im zadowolenie i satysfakcję. Rodzice
jednak zauważają i krytykują niewłaściwe postępowanie i zachowanie dzieci, nie
przekreślają jednak jego osobowości.

· brak
akceptacji – odtrącenie dziecka

Rodzice oczekując pierwszego dziecka snują
o nim określone wyobrażenia. Pragną np. aby to była piękna dziewczynka o
niebieskich oczach. Tymczasem rodzi się chłopiec – rodzice przeżywają
rozczarowanie. Brak akceptacji jest powodem chłodu uczuciowego i odtrącenia,
gdyż rodzice uważają kontakt z dzieckiem za uciążliwy a nawet odrażający.
Wymagają od niego żelaznej dyscypliny, bezkrytycznego podporządkowania wszelkim
nakazom. Za najdrobniejsze przewinienia stosują surowe kary – nawet znęcają się
fizycznie, izolują dziecko od kolegów a nawet ośmieszają i poniżają.
Osiągnięcia dziecka są przemilczane, niedostrzegane, potknięcia – wyolbrzymiane.
W takich warunkach jest ono nieszczęśliwe, nie znajdując oparcia w osobach
najbliższych szuka zrozumienia wśród osób równie pokrzywdzonych, żyjących
czasem na tzw. marginesie społecznym. Może zamknąć się w sobie, stać się
nieśmiałe, z trudem nawiązywać kontakt z innymi, a więc nie lubiane,
osamotnione lub też odpowiadać buntem, ucieczką z domu, może również trafić
wreszcie do zakładu wychowawczego.

· postawa
współdziałania z dzieckiem

Współdziałanie z dzieckiem przejawia się w
zaangażowaniu rodziców w sprawy dziecka. Rodzice wykazują zainteresowanie jego
aktywnością, wciągają dziecko we własne działania. Zawsze jeśli tego potrzebuje
– służą mu pomocą. Dopasowują swoje zachowania do poziomu rozwoju i potrzeb
dziecka. Nie przedstawiają mu gotowych rozwiązań – jedynie doradzają. Utrzymują
stały kontakt z dzieckiem, śledzą uważnie wszystko, co wymaga ich interwencji.
Współdziałających rodziców cechuje aktywność w nawiązywaniu wzajemnych
kontaktów. Przyjemnością dla nich jest nie tylko wspólne wykonywanie czynności,
ale i wzajemna wymiana uwag, zdań, obserwacji.

· unikanie
dziecka

Postawa unikająca stanowi lżejszą postać
odrzucenia uczuciowego. Charakteryzuje się ubogimi więziami emocjonalnymi w
rodzinie. Rodzice w kontaktach z dziećmi są niezręczni a więc ograniczają je do
minimum albo też wykazują wierność wobec dziecka, nie interesują się jego
aktywnością, nie zaspokajają w sposób wystarczający jego potrzeb, nie przejmują
się dzieckiem, zaabsorbowani własnymi sprawami – zaniedbują je. Zamiast rozmowy
z nim i zainteresowania się jego sprawami czasami kupują prezenty, dają
pieniądze, aby w ten sposób upozorować wywiązywanie się z ról rodzicielskich.
Dziecko wcześnie musi sobie radzić samo. Bywa, że takie dziecko znajdzie
oparcie w nauczycielach, wychowawcach lub wartościowych kolegach. Może być
jednak inaczej – w środowisku szkolnym mogą nastąpić poważne trudności
wychowawcze, ponieważ brak oparcia w rodzicach naraża dziecko na
niebezpieczeństwa. Chłopak wciągnięty w środowisko wagarowiczów czy narkomanów,
łatwo może ulec wykolejeniu ze względu na brak kontroli przez rodziców.

· dawanie
dziecku rozumnej swobody

Rodzice rozumieją, że wraz ze wzrastaniem
dziecka potrzebuje ono coraz bardziej niezależności i swobody. Darzą je
zaufaniem. Mimo, że przyznają dziecku dużą swobodę, potrafią utrzymać autorytet
i kierować dzieckiem. Troszczą się o jego zdrowie i bezpieczeństwo, dążą do
unikania fizycznych zagrożeń i emocjonalnych urazów.

· postawa
nadmiernie chroniąca

Postawa nadmiernie chroniąca przejawia się
nadmiernym skoncentrowaniem uwagi rodziców na dziecku, uleganiu mu,
bezkrytycznym stosunku do niego. Rodzice usprawiedliwiają wszelkie wybryki i
kaprysy dziecka. Przesadna opiekuńczość skłania do traktowania syna jako
niezaradnego malucha, którego we wszystkim trzeba wyręczać: w karmieniu, w
myciu, w ubieraniu, nie pozwala się mu na zabawę z rówieśnikami, żeby ktoś
czasem nie wyrządził mu krzywdy. Dziecko takie długo jest niesamodzielne,
niezaradne, niezręczne. Czasami jednak buntuje się, że nie jest już małym
dzieckiem, lecz bez rezultatów. Ochraniany przed najdrobniejszymi
niebezpieczeństwami, nie potrafi pokonać samodzielnie nawet drobnych przeszkód.
Stosunek nadmiernie chroniący wyraża się także przewrażliwieniem na punkcie
zdrowia, jego bezpieczeństwa, powodzenia w nauce. Nie może ono swobodnie biegać
– bo się spoci, przeziębi, nie może uprawiać sportu – bo złamie nogę, nie może
zbliżać się do innych dzieci – bo się zarazi, gdyż niektóre dzieci są chore. W
kinie, w środkach lokomocji mogą być bakterie – lepiej z nich nie korzystać.
Niepowodzenia w nauce tłumaczą rodzice niesprawiedliwością nauczycieli.
Równocześnie matka ulega dziecku, toleruje zachcianki i niewłaściwe wyczyny
dziecka, zaspokaja każdy jego kaprys i pozwala panować nad sobą. Rodzice
przeceniają osiągnięcia dziecka, uważają je za wzór doskonałości. Brak jest
właściwej rozumnej swobody dziecka. Tego typu postawę przejawiają częściej
matki i dziadkowie.

· uznawanie
praw dziecka

Rodzice uznają prawa dziecka jako równe w
rodzinie, bez przeceniania i niedoceniania jego roli. Ustosunkowują się
prawidłowo do przejawów jego aktywności, nie ograniczają jej, lecz uczą je
odpowiedzialności za własne postępowanie. Nie są wścibscy i dyktatorscy.
Kierują dzieckiem przez podsuwanie mu sugestii. Nie narzucają, nie wymuszają, lecz
stosują także wyjaśnienia i tłumaczenia. Dziecko wie czego oczekują od niego
rodzice i wie, że te oczekiwania są na miarę jego możliwości. Kontakt rodziców
z dzieckiem jest aktywny.

· postawa
nadmiernie wymagająca

Rodzice nie licząc się z indywidualnymi możliwościami
dziecka chcą je ukształtować według z góry założonego wzoru. Nie biorąc pod
uwagę jego zainteresowań, zdolności, pragnień, wymagają bezwzględnego
podporządkowania stawianym mu wymaganiom. Podstawową metodą kierowania
dzieckiem jest przymus. Nie ma ono prawa samodzielnie wybierać zajęć w wolnym
czasie, nie może protestować przeciwko nadmiarowi obowiązków. Dziecko musi
dążyć do perfekcjonizmu, do wykonywania wszystkiego w sposób doskonały. Bardzo
wcześnie traktuje się je, jak gdyby było znacznie starsze, niż jest w
rzeczywistości. Rodzice rządzą dzieckiem, nie przyznają mu praw do
samodzielności, ograniczają swobodę dziecka i zakres jego aktywności przez
narzucanie, zmuszanie, nagany. Wygórowane wymagania stają się dla dziecka
utrapieniem, przekreślają radość dzieciństwa. Dzieci bardzo często załamują
się, zamykają się w sobie, a nawet czasem popełniają samobójstwa. Dziecko
zaczyna cofać się w rozwoju i nabiera przekonania o swej niskiej, niepełnej
wartości. Rygorystyczne wymagania mogą doprowadzić do nadpobudliwości nerwowej,
która utrudnia skupienie uwagi na wykonywanych czynnościach, zmniejsza
odporność psychiczną. Dzieci takie często się buntują i w różny sposób wyrażają
swoją agresję.

Prawidłowe
postawy rodzicielskie wpływają korzystnie na rozwój społeczno – emocjonalny
dziecka, na wyrabianie postaw i cech koniecznych do dobrego przystosowania w
grupie rówieśniczej. Dziecko takich rodziców przejawia inicjatywę, współpracuje
i współdziała z innymi.

Postawy
rodzicielskie nieprawidłowe powodują powstawanie rozmaitych cech i zachowań
niekorzystnych: agresywność, kłótliwość, nieposłuszeństwo , zahamowanie,
bierność, brak koncentracji i wytrwałości w działaniu, nieufność wobec
otoczenia, łatwość wchodzenia w konflikty z innymi, niepewność, brak inicjatywy
itp.

Pozycja
dziecka w rodzinie zależy w dużej mierze od postaw rodziców względem niego.
Rodzice oddziałują na rozwój dziecka, wpajają mu normy współżycia i zachowania,
dostarczają wzory zachowania i reagowania w różnych sytuacjach.

Pozycja
dziecka w rodzinie wielodzietnej wyznacza jego rolę wśród członków grupy
rodzinnej, wpływ na stosunki między członkami, szczególnie między rodzeństwem,
warunkuje współżycie rodziców między sobą. Ważne są tu także czynniki, które w
znacznym stopniu kształtują rodzinę, jak liczba dzieci, płeć, wiek, itp. W
rodzinach o większej liczbie dzieci zmienia się struktura rodziny, która ma
wpływ na rozwój całkowicie odrębnego typu osobowości poszczególnych członków
rodziny.

Z chwilą
przyjścia na świat następnego dziecka i dzieci dalszych rodzice muszą się do
nich ustosunkować na płaszczyźnie rodzicielstwa, jako matka i ojciec. Każde
następne dziecko, rodząc się wpływa w zasadniczy sposób na postawę swoich
rodziców, przede wszystkim wobec dzieci, które już żyją w rodzinie. Mianowicie,
zmusza ich do zajęcia się sobą na pierwszym miejscu i pozostawienia niejako z
boku dzieci, które już są. Rodzice popełniają wiele błędów wychowawczych,
zupełnie niezamierzonych, w imię źle rozumianej miłości do dziecka. Najwięcej
tych omyłek popełniają względem pierwszego dziecka a wynika to z ich braku
doświadczenia rodzicielskiego.

W
rodzinie wielodzietnej zarówno rodzice jak i dzieci rozumieją, że wszyscy są
dla wszystkich. Nawet najmłodsze dziecko w rodzinie szybko zrozumie, że do
matki i ojca ma prawo także jego starsze rodzeństwo. Rodzice włączają swoje
dzieci w pracę i obowiązki domowe. Przez pomoc rodzicom zdobywają dzieci cechy
charakteru: pracowitość, obowiązkowość, uczciwość, dokładność, życzliwość a
także samodzielność. Rodzice kochając swoje dzieci, są wobec nich bardziej
krytyczni i wymagający. Na tle licznego potomstwa, wyraźniej widzą dobre i złe
strony każdego ze swoich dzieci. Zdarza się czasem, że traktują swoje dzieci
niejednakowo – jedno łagodnie, inne zaś surowo. W ten sposób niszczy się z
reguły dobre kontakty między rodzeństwem, utrwala zazdrość o uczucia matki i
ojca, wywołując liczne konflikty i napięcia. W rodzinie wielodzietnej dziecko
podlega wpływowi i kontroli rodzeństwa, stale się z nim porównuje lub robią to
rodzice.

Ponieważ
rodzice w rodzinach wielodzietnych są bardziej obciążeni, zajęci, zapracowani,
mniej czasu poświęcają swoim dzieciom, dlatego w większym stopniu włączają w
różnorodne formy pomocy dla rodziny starsze dzieci. Rodzeństwo starsze opiekuje
się a nawet wychowuje młodsze dzieci w rodzinie i bardzo często przykład
czerpie od rodziców, stawiając młodszym dzieciom duże wymagania. Dzięki temu
między rodzeństwem rodzi się głębokie uczucie, przywiązanie, więź uczuciowa.
Możliwość codziennych bliskich kontaktów z rodzeństwem jest dla dziecka bardzo
korzystna. Dzieci takie są bardziej uspołecznione, przyjacielskie, serdeczne,
mają bogate doświadczenia w kontaktach społecznych, nawet gdy uczęszczają do
przedszkola czy szkoły. Rzadziej też niż jedynacy bywają otaczani przez
rodziców przesadną opieką, co może wpływa na stałość nastrojów, mniejszą
pobudliwość i skłonność do przerzucania uwagi z przedmiotu na przedmiot.
Przejawiają też mniej cech dziecka nerwowego. Wśród rodzeństwa rodzi się
głęboka przyjaźń, przychylność, które są tym trwalsze i głębsze im większe
istnieją różnice wieku rodzeństwa Dzieci z większych rodzin są także bardziej
popularne w grupach rówieśniczych. Dzieci w rodzinach wielodzietnych bardziej
uwrażliwiają się na sprawiedliwość, ponieważ na każdym niemal kroku słyszy , że
wszystko jest do podziału np. słodycze. W rodzeństwie najlepiej zobaczy się
wartość drugiego, a to skłania dziecko do opanowania się, wyrzeczenia i ofiary.
Rodzi się atmosfera miłości, zamiera miłość egoistyczna i egocentryczne patrzenie
na otaczający świat. Nie zawsze jednak dzieci z rodzin wielodzietnych są
szczęśliwe. Często narzekają, że muszą się wszystkim dzielić, że noszą ubrania
po rodzeństwie, że bawią się starymi zabawkami, że rodzice nie mają dla nich
czasu. Jest to związane ze statusem materialnym rodziny wielodzietnej, który
zazwyczaj nie jest zbyt dobry. Powierzanie dzieciom w większych rodzinach
różnych czynności rozwija w nich zaradność życiową i samodzielność. Po pierwsze
dlatego, że rodzice nakładają na dzieci obowiązki, po drugie dlatego, że mniej
czasu poświęcają każdemu z nich. Dzieci mają wtedy mniej nadzoru ze strony
rodziców – obserwując pragną ich naśladować i stają się samodzielne.
Wychowywanie się dzieci wśród licznego rodzeństwa stwarza możliwości większej różnorodności
charakterów, bardziej złożonych i bogatszych osobowości.

Pozycja jedynaka
w rodzinie różni się od pozycji dziecka posiadającego rodzeństwo pod kilkoma
istotnymi względami:

§ rodzina
jedynaka jest mniej liczna, a tym samym występuje w niej mniej systemów
wzajemnego oddziaływania

§ dziecko
jest w niej jedynym niedorosłym członkiem, co czyni jego pozycję w tej rodzinie
specyficzną, uprzywilejowaną i podporządkowaną

§ brak
rodzeństwa, nie tylko zmniejsza liczbę osób i wzajemnych oddziaływań w
rodzinie, ale sprawia, że wzajemne stosunki między członkami cechują się
przewagą jednego partnera a w tym przypadku rodzica, matki lub ojca

W
jedynaku ogniskują się wszystkie ambicje i oczekiwania rodziców. Wiele jest
dziedzin życia, w których musi być dobry, żeby zadowolić rodziców, którzy stale
go obserwują i wiele od niego wymagają. Zapewne wiele razy dziecko słyszy te
słowa: „pamiętaj, nie możesz nas zawieść, mamy tylko ciebie, itp.” Wielkie jest
to dla dziecka obciążenie, musi się starać sprostać tym nadziejom. Choć więc
jedynak nie musi „donaszać” ubrań po rodzeństwie, często ma własny pokój, nikt
nie niszczy mu zeszytów i zabawek, to jednak nie ma on lekkiego życia. Na
podstawie literatury, własnych doświadczeń i obserwacji w pracy z dziećmi
nasuwają mi się różne wnioski dotyczące dzieci jedynych w rodzinie. Jedynacy
nieraz ujawniają pragnienie posiadania rodzeństwa. Nie jest prawdą, że jedynacy
są zawsze niespołeczni, bywa tak oczywiście, ale nieraz wręcz wybijają się w
tej dziedzinie, dążąc do przebywania z rówieśnikami, których w rodzinie nie
mają. Odczuwają w domu jakiś brak. Posiadanie rodzeństwa uczy pewnych rzeczy
automatycznie. Jedynak nie musi dzielić się jedzeniem, słodyczami, zabawkami,
ale nie ma też okazji do uczenia się w tak prosty sposób pamięci o innych. Nie
ma też okazji doświadczenia relacji braterskiej: równego z równym, która ma
inny charakter, niż kontakt z nawet najbardziej demokratycznie nastawionymi
rodzicami. Bratu można czasem ustąpić, a czasem obstawać przy swoim zdaniu, ale
zawsze trzeba liczyć się z jego obecnością i jego innością.

Jedynak
nie ma żadnych czynników, które mogłyby wywrzeć na dziecko wpływ albo oderwać
je od zagadnień świata dorosłych. Życiowemu doświadczeniu dziecka brak jest
rozmaitości: od wczesnego dzieciństwa obcując z dorosłymi, poznaje i naśladuje
ich. Nie jest to korzystne dla rozwoju dziecka, gdyż zbyt wcześnie staje się
ono dojrzałe i pozbawione dziecięcej naiwności i bezpośredniości. Prawidłowy
rozwój dziecka wymaga pewnej równowagi, oddziaływania dorosłych z jednej strony
oraz rówieśników i rodzeństwa z drugiej strony. Jedynacy wykazują większe
trudności w przystosowaniu społecznym niż dzieci z większych rodzin. Pojawia
się większa nerwowość i zawziętość. Jedynak często niezrównoważony uczuciowo,
nadmiernie pobudliwy, łatwo popada w konflikty z otoczeniem. Takie dzieci mają
stosunkowo małą popularność w zespołach klasowych. Brakuje im przeważnie
radości, są bardziej zamknięte w sobie, mało otwarte na środowisko społeczne, a
z tego powodu doświadczają samotności. Samotność jest szczególnie boleśnie
odczuwana przez jedynaków w tych sytuacjach, które są typowo dziecięce i nie
mogą w nich w pełni uczestniczyć rodzice, np. zabawie, która jest potrzebą
rozwojową dziecka. Badania psychologów (M.Ziemska, M.Przetacznikowa) wykazały,
że aż 78,5% jedynaków narzeka na brak rodzeństwa. Rodzice starają się
wyrównywać brak rodzeństwa w sposób zastępczy: towarzyszem zabaw i partnerem
związków uczuciowych staje się pies, kot czy lalka. Samotność może też
prowadzić do wytworzenia sobie w wyobraźni postaci fikcyjnych, z którymi będzie
rozmawiało, bawiło się. Jedynakowi w rodzinie brakuje konkurencji rówieśników,
dlatego jego zachowania mogą mieć charakter infantylny, dziecięcy. Często
zresztą mówi się do niego, że jest małym dzieckiem wymagającym troski i opieki.
Może być też odwrotnie. Dziecko traktowane jest jak dorosły. Z tych powodów
jedynacy bywają często pozbawieni prawidłowej świadomości społecznej dziecka na
danym poziomie jego rozwoju.

Jedynactwo
sprzyja też utrwaleniu negatywnych postaw rodzicielskich, szczególnie u matki.
Uważa ona dziecko ciągle za małe i nieporadne wyręczając je w czynnościach,
które do niego należą. Rodzice traktują jedynaka jak malutkie dziecko, hamując
w nim wszelką inicjatywę i dążenie do samodzielności. Często w swojej pracy
obserwuję sytuację, kiedy to matka ubiera dziecku 6 czy 7-letniemu kurtkę,
buty, nosi mu tornister czy nawet karmi. Jest on najmłodszy i według rodziców
wymaga ciągłej troski. Jego zdrowie jest przedmiotem nadmiernych i nieuzasadnionych
obaw: nie może biegać – żeby się nie spocił, nie może się kąpać – żeby się nie
utopił, itp. Dziecko takie jest pozbawione najmniejszego ryzyka życiowego. Z
drugiej zaś strony, jedynakowi wolno robić wszystko co chce i na co ma ochotę.
Wolno mu objadać się czekoladą, lodami – bo lubi, wolno wymagać drogich zabawek
– bo mu się podobają, wolno odnosić się ordynarnie – bo ktoś go zdenerwował.

W parze
z nadmierną opieką idzie często zbytnia pobłażliwość rodziców wobec jedynaka.
Wymagają od nich niewiele, a ponieważ brak im odniesienia i porównania ich z
innymi dziećmi w rodzinie, urastają oni w ich przekonaniu do rangi ideałów.
Rodzice w tym jednym dziecku chcą widzieć swoje ideały, zrealizować swoje plany
życiowe, swoje ambicje. Obraz idealnego dziecka oraz wszelkie nadzieje w nim
pokładane prowadzą do tego, że tylko własne dziecko uważane jest za dobre i
grzeczne, inne zaś za dokuczliwe i złe. W rodzicach a szczególnie w matce
powstaje niechęć i uprzedzenie do przedszkola, szkoły, dzieci z podwórka. Często
wtedy starają się odizolować swoje dziecko od wpływu rówieśników. Równocześnie
narasta między rodzicami a jedynym dzieckiem postawa silnej współzależności. Na
skutek nadmiernej koncentracji na dziecku, jedynak traci samodzielność ale
równocześnie podporządkowuje sobie rodziców w pewnych dziedzinach. Miłość i
czułość rodzicielska względem jedynaka nacechowane są pewną nerwowością. Często
nie zdają oni sobie sprawy, że wychowują egoistę. Szczególnie matki jedynaków
są bardziej drażliwe, zdenerwowane, cechuje je lęk o losy i przyszłość dziecka.
Owa lękliwość i nadwrażliwość udziela się samemu jedynakowi. Obdarzany
zazwyczaj silną miłością i otoczony zbyt troskliwą opieką, rodzi w sobie lęk
przed utratą rodziców i formuje się w nim postawa silnej zależności od rodziców

Wychowanie
jedynaków jest bardzo utrudnione, ze względu na sztuczne warunki rozwoju,
spowodowane brakiem rodzeństwa oraz specyficznym oddziaływaniem wychowawczym
rodziców podyktowanym faktem jedynactwa.

Znany
badacz problemu jedynactwa w rodzinie A.Adler stwierdził,że jedynactwo
predysponuje dziecko do bycia trudnym. Na podstawie badań wielu psychologów
(m.in. J.Rembowski, M.Ziemska, Z.Zaborowski ) można jednak stwierdzić, iż to
jakie będzie dziecko w rodzinie bez rodzeństwa, zależeć będzie od wielu
czynników:

§ od
postaw rodzicielskich

§ określonych
wzorów postępowania i zachowania

§ od
zakresu i intensywności kontaktów z rówieśnikami w domu i poza domem

§ od
osobowości rodziców

§ od
stosunków rodziców względem dziecka.

Środowisko
rodzinne jest najważniejszym środowiskiem wychowawczym dziecka. Wspólnota
bowiem, jaką jest rodzina posiada określone cele i wartości, które angażują
wszystkich jej członków. W rodzinie, jak w żadnym innym środowisku na pierwszy
plan wysuwają się kontakty personalne, a na ich tle dopiero kontakty rzeczowe.
Kontakty te mają duży ładunek emocjonalny, wnoszą atmosferę otwartości i
bezpośredniości, wzajemnego zaufania i życzliwości, wierności i oddania.

Rodzina
normalna, prawidłowo funkcjonująca, w której panuje właściwa atmosfera emocjonalno
– wychowawcza, gdzie wszyscy mają swoje prawa i obowiązki jest tym samym
środowiskiem wychowawczym dziecka, w którym kształtują się jego postawy:
życzliwości i sympatii. Dziecko otaczane w rodzinie rozumną miłością i
umiejętnie wychowywane, rozwija w sobie życzliwość, sympatię, współczucie nie
tylko w stosunku do swoich najbliższych, ale i każdego człowieka. Unika
złośliwości, zadawania przykrości. Dziecko uczy się współżyć i współdziałać w
rodzinie poprzez naśladowanie wzorów dostarczanych mu przez rodziców i starsze
rodzeństwo. W rodzinie scalonej miłością, realizacja macierzyństwa i ojcostwa
daje wiele radości i pełne uznanie. Dziecko czuje się w niej dobrze: jest
kochane i akceptowane, jest bezpieczne, pewne siebie, ufa rodzicom, jest otwarte
i ufne także wobec innych ludzi, jest aktywne i wytrwałe w działaniu, zna swoje
prawa, ale ma też i swoje obowiązki. Jak wykazuje literatura psychologiczna i
pedagogiczna, obserwacje a także doświadczenie, iż tylko w rodzinach zdrowych
psychicznie i moralnie, w których rodzice ustosunkowują się z rozumną miłością
do dziecka, dziecko ma zapewnione warunki dla wszystkich potrzeb rozwojowych.
Tylko w nich na ogół wychowują się dzieci zdrowe psychicznie: radosne, ufne, z
poczuciem własnej wartości, zdolne do powściągliwości, do wysiłku. Daje się w
nich wiele okazji do kochania, a także podziwiania i zachwycania się matką i
ojcem.

Nie
znaczy to, że w rodzinach normalnie czy mówiąc inaczej zdrowo funkcjonujących
brak jest problemów i nieporozumień. Zdarzają się one oczywiście, ale
rozwiązywane są na bieżąco i nie osłabiają więzi uczuciowych

Niektóre
rodziny są jednak wyraźnie nieporadne w zakresie oddziaływania na własne
potomstwo. Kochają wprawdzie swoje dzieci, ale nie umieją nimi kierować.
Brakuje im pewnej wiedzy pedagogicznej, nie rozumieją ani rodzicielskich
powinności, nie dostrzegają popełnianych błędów. Rodziny te są niezaradne
życiowo. Dzieci nie mają wtedy wzorów do naśladowania, lekceważą rodziców,
szybko się usamodzielniają. Są też rodziny dysfunkcjonalne, czyli takie, które
nie spełniają wszystkich funkcji im przypisywanych. Przyczyną powodującą
zachwianie równowagi środowiska rodzinnego jest najczęściej osłabienie więzi
uczuciowych łączących małżonków, brak czasu na zajmowanie się dzieckiem i
domem, całkowite zaangażowanie jednego lub obojga rodziców w pracę zawodową
oraz słabe zainteresowanie rodziną. Dziecko wtedy wzrasta w rodzinie pełnej
nieporozumień i konfliktów, w atmosferze uczuciowego chłodu. Prowadzi to często
do zaburzeń emocjonalnych dziecka. Dziecko potrafi się zmienić nie do poznania.
Zaczyna mieć problemy z nauką, staje się niegrzeczne, sprawia kłopoty, chce
zwrócić na siebie uwagę. Bardzo często naganne zachowanie się dziecka jest
tolerowane przez rodziców w ramach pozyskiwania jego względów. Chodzi tu
zwłaszcza o sytuacje rodzin rozwodzących się rodziców. Każdy z rodziców
powstrzymuje się od karcenia dziecka, bojąc się stracić jego przychylność. W
małżeństwach skłóconych lub rozwiedzionych dziecko jest często przedmiotem
zemsty jednego z rodziców przeciwko drugiemu. Jest ono często przekupywane.
Rodzice licytują się chcąc, aby dziecko akceptowało postępowanie jednego z nich
przeciwko drugiemu. W niektórych rodzinach występuje też ostra rywalizacja
między rodzicami o uczucia dziecka. Nieraz nawet słyszy się słowa np. matki do
córki: chodź, kupię ci zabawkę, bo tata żałuje dla ciebie pieniędzy itp.
Dziecko traci zupełnie poczucie bezpieczeństwa i równowagi. Jest często
wykorzystywane w kłótni między rodzicami. Staje się niepewne, nieufne, zamyka
się w sobie, a nawet załamuje.

Najcięższe
warunki rozwoju ma dziecko w rodzinie zdemoralizowanej, o niskim poziomie
moralnym i kulturalnym. Mam tu na myśli rodziny patologiczne. Wprawdzie rodziny
skłócone i rozbite też się do nich zalicza, lecz tworzą one jednak odmienny ich
typ. Najczęstszą przyczynę patologii rodziny stanowi alkoholizm. Jest on
najgroźniejszym wrogiem prawidłowego rozwoju dziecka, najpoważniejszym źródłem
trudności wychowawczych tkwiących w rodzinie. Pogarsza on znacznie sytuację materialną
rodziny. Wydatki na alkohol pochłaniają najwięcej środków z budżetu rodzinnego.
Rezultatem tego jest, iż dzieci żyjące w tych rodzinach są niedożywione, nie
mają ubrań, zabawek, książek, nawet miejsca i czasu do nauki. Nieodpowiednie
zaś warunki do nauki obniżają jego wyniki nauczania, a głód zmusza nawet do
żebrania lub kradzieży. Alkoholizm może występować u jednego z rodziców
(częściej u ojca), czasami jednak u obojga. Przy alkoholizmie ojca, jeśli matka
jest zaradna i troskliwa, łatwiej może chronić dzieci przed nędzą i
upokorzeniem. Jeśli jednak nie umie walczyć o prawa swoje i dzieci, biernie
poddaje się tyranii męża, wówczas sytuacja jest bardzo ciężka. W rodzinach, w
których nadużywany jest alkohol, dzieci mają słabe możliwości rozwojowe. Często
też bardzo wcześnie alkohol podawany jest także dziecku. Pod wpływem pijackich
awantur, bijatyk, maltretowania członków rodziny, dziecko żyje w ciągłym
strachu, lęku, staje się znerwicowane, niezrównoważone. Dzieci są bite,
maltretowane, niewyspane, głodne, pozbawione radosnego i szczęśliwego
dzieciństwa. Często mają żal do rodziców alkoholików, nienawidzą ich, wstydzą
się ich.

Bardzo
ciężki jest los dzieci, których matki prowadzą rozwiązły tryb życia. W
przypadku głębokiego zdemoralizowania, matka porzuca swoje dziecko zaraz po
urodzeniu. Bywa jednak i tak, że swój proceder uprawia w mieszkaniu, w którym
są dzieci, a nawet znane są praktyki wciągania córek do prostytucji. Córki
bywają także zdemoralizowane przez ojców, a sytuacja ich jest wtedy tragiczna.

Niektóre
dzieci mają nieszczęście wyrastać w rodzinach przestępczych, wykolejonych z
tzw. marginesu społecznego. Zanim rodzice trafią do więzienia, często wciągają
dzieci w działalność przestępczą. Po aresztowaniu rodziców, u dzieci często
dochodzi do głębokich zmian w psychice i postępowaniu. Dziecko wstydzi się, że
ojciec czy matka przebywa w więzieniu, czuje się napiętnowane, nieszczęśliwe, a
przez to staje się agresywne.

Innym
rodzajem rodzin patologicznych są rodziny o niskim poziomie moralnym rodziców i
innych członków rodziny. Dorośli używają wulgarnego języka, tolerują kradzieże,
oszukują, nie przestrzegają norm moralnych, nie uczą dzieci właściwego
zachowania, ale odwrotnie, chwalą cwaniactwo, kombinatorstwo, cieszą się kiedy
dziecko przynosi do domu skradzione przedmioty.

Bardzo
groźnym objawem patologii rodzinnej jest używanie przez rodziców (jednego lub
obojga) narkotyków. Fakt ten jest zazwyczaj przed dzieckiem ukrywany, ale w
rodzinie takiej brak jest równowagi emocjonalnej, brakuje środków do życia,
często dziecko pozostawione jest samemu sobie. Narkomani nie są zdolni do
systematycznej pracy i do zajmowania się wychowywaniem dzieci. Dziecko w takiej
rodzinie jest zagrożone i może sprawiać poważne trudności.

Trudna
jest też sytuacja dziecka w rodzinie, gdzie ojciec lub matka są chorzy
psychicznie. Ich choroba przyczynia się do tego, iż nie mogą, nie są w stanie
normalnie wychowywać swoich dzieci.

Pozycja
dziecka w rodzinach dysfunkcjonalnych jest niestabilna, trudna do
sprecyzowania. Zazwyczaj jednak rodziny patologiczne stwarzają poważne
zagrożenie dla rozwoju dziecka, przysparzają społeczeństwu wiele kłopotów. To w
nich najczęściej wzrastają nieletni przestępcy, jednostki nieszczęśliwe,
aspołeczne, nieprzystosowane do życia w społeczeństwie.

Amerykańska psychoterapeutka P. Mellody twierdzi, iż
wszystkie dzieci rodzą się z pięcioma charakterystycznymi cechami, takimi jak:
cenność, bezradność, niedoskonałość, zależność i niedojrzałość. Rodzice w
rodzinie funkcjonalnej pomagają swoim dzieciom rozwinąć każdą z tych cech.

W
rodzinie funkcjonalnej dziecko jest cenne przez sam fakt, że się
urodziło. Rodzice nie cenią żadnego innego członka rodziny lub żadnej osoby
spoza rodziny bardziej od swego dziecka.

Dzieci
bezbronne i muszą podlegać ochronie ze strony rodziców. Rodzice
uznają i szanują prawa dziecka do jego własnego ciała, myśli, zachowań i uczuć.
Nie atakują je fizycznie, seksualnie, intelektualnie ani emocjonalnie.

Rodzice
wiedzą, że nikt nie jest doskonały. Oni sami popełniają błędy i rozumieją, że
dzieci też mają prawo je popełniać, gdyż niedoskonałość jest atrybutem
dziecięcości. Rodzice uczą dzieci jak naprawić błędy i wyrządzone krzywdy.

Dzieci
ze względu na niedojrzałość są zależne od rodziców w zaspokajaniu swych
potrzeb i pragnień. Rodzice w rodzinie funkcjonalnej nie tylko troszczą się o
zaspokojenie potrzeb dzieci, ale w miarę jak dziecko rośnie uczą je, jak ma te
potrzeby zaspokajać samodzielnie.

Niedojrzałość dziecka w rodzinie funkcjonalnej jest
uznawana za jego naturalną cechę, a rodzice wiedzą czego się spodziewać po
dziecku na każdym poziomie rozwoju i pozwalają dzieciom być po prostu dziećmi.
Nie oczekują od dziecka, że będzie zachowywało się bardziej lub mniej dojrzale
i odpowiedzialnie niż to wynika z jego wieku.

W rodzinach dysfunkcjonalnych
rodzice nie reagują właściwie na pięć wrodzonych cech dziecka: cenność,
bezradność, niedoskonałość, zależność i niedojrzałość. Zamiast dziecko wspierać
i ochraniać rodzice ignorują je, stale mają pretensje o to, iż dziecko takie
właśnie jest.

Cenność dziecka w rodzinie dysfunkcjonalnej nie
jest mu uświadamiana, dziecko natomiast jest zasypywane uwagami podkreślającymi
jego mniejszą wartość niż innych członków rodziny. Dziecko często wyśmiewane ma
poczucie niskiej wartości i czuje się gorsze od innych.

Bezbronność dziecka w rodzinie dysfunkcjonalnej jest
nadużywana. Rodzice nie chronią dziecka i nie uczą je, jak unikać
wykorzystywania i poniżania przez innych. Dzieci są więc nadmiernie bezbronne,
narażone na zranienia.

Niedoskonałość dziecka w dysfunkcjonalnej rodzinie nie
jest uznawana ani szanowana. Dzieci są stale atakowane za swą niedoskonałość, a
nawet wierzą że niedoskonałość jest czymś nienormalnym. Rodzice podchodzący w
niewłaściwy sposób do niedoskonałości swych dzieci, często nie potrafią również
swojej niedoskonałości. Dzieci atakowane przez rodziców za swoje błędy stają
się często w wieku dorosłym albo perfekcjonistami przesadnie wymagającymi wobec
siebie i innych albo osobami zbuntowanymi, nie zwracającymi uwagi na swoje
zachowanie i mającymi trudności w doświadczaniu i wyrażaniu swojej
niedoskonałości.

W
rodzinie dysfunkcjonalnej rodzice inaczej podchodzą do zależności
dziecka niż w rodzinach funkcjonalnych. Dzieci nie są stopniowo wdrażane przez
rodziców do samodzielności gdyż rodzice z jednej strony troszczą się o wszystko
nie pozwalając dziecku na samodzielność, z drugiej zaś strony atakują dzieci za
posiadanie i wyrażanie swoich myśli i pragnień lub też je ignorują.

W
rodzinie dysfunkcjonalnej rodzice nie rozumieją, iż dzieci są niedojrzałe.
Domagają się od dzieci zachowań bardziej dojrzałych albo pozwalają dzieciom
zachowywać się bardziej dojrzale niż przystało na ich wiek.

Dysfunkcjonalny
dom rodzinny staje się źródłem przykrości, podłożem napięć zarówno dla
dorosłych jak i dla dzieci. Sposób w jaki rodzice traktują swoje dzieci
prowadzi często do deformacji jego rozwoju, negatywnych skutków emocjonalnych,
niskich osiągnięć edukacyjnych, aspiracji, kariery zawodowej i osobistej.

Rodzicielstwo to odpowiedzialność. Rodzice muszą sobie
zdawać sprawę, że prawidłowe wychowanie dziecka, ich stosunek do dziecka,
odpowiednie postawy rodzicielskie, są ich podstawowym obowiązkiem a nie tylko
dobrą wolą. Z wychowawczego punktu widzenia, brak prawidłowego stosunku do
dziecka, charakteryzującego się akceptacją, uznaniem jego praw, a także
współdziałaniem z nim i dawaniem rozumnej swobody, prowadzi do zaburzeń w
rozwoju dziecka. Należyte wypełnianie ról rodzicielskich, zapewnienie dziecku
warunków wszechstronnego rozwoju decyduje o wysokiej wartości rodzinnego
środowiska wychowawczego. Mogą w nim rozwijać się i wzrastać wartościowi
ludzie, bez zahamowań i uprzedzeń, radośni i otwarci na świat.

Niestety
rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Obecnie daje się zaobserwować nowy trend w
życiu rodzinnym. Gwałtowny rozwój masowej kultury konsumpcyjnej, wygodnictwo,
życie dla przyjemności, kult pieniądza, przywiązywanie dużej wagi do pracy oraz
rozwoju własnej kariery zawodowej kształtuje oblicze współczesnej rodziny.
Równocześnie postępuje rozwarstwienie ekonomiczne społeczeństwa. Z jednej
strony mamy ludzi zamożnych a z drugiej strony ludzi o bardzo niskich
dochodach. Problemem społecznym jest dzisiaj bezrobocie oraz trudna sytuacja
mieszkaniowa młodych małżeństw. W wielu rodzinach mniej zamożnych posiadanie
dziecka staje się dużym wyzwaniem a nierzadko nawet wyrzeczeniem ze względu na
ich trudną sytuację ekonomiczną. Z kolei dla rodzin zamożnych dziecko staje się
często przeszkodą w rozwoju kariery zawodowej, bądź w prowadzeniu przez nich
hedonistycznego trybu życia.

Współcześni
rodzice coraz mniej czasu poświęcają swoim dzieciom, ich wzajemne stosunki
opierają się na nakazach i zakazach. Więzi uczuciowe i emocjonalne między
rodzicami a dziećmi słabną. Prasa, telewizja i inne środki masowego przekazu,
coraz częściej informują o przemocy rodziców względem dzieci, o ich biciu,
karaniu, maltretowaniu, wykorzystywaniu seksualnym, a nawet o porzucaniu. Są to
tragiczne zdarzenia świadczące o brutalizacji życia w rodzinie. Czyż można więc
nazwać kończący się XX wiek stuleciem dziecka? Na to pytanie nie da się
jednoznacznie odpowiedzieć. Nie można też o wszystkich rodzinach mówić, iż są
złe. Są rodziny, w których wzajemne stosunki między rodzicami a dziećmi oparte
są na miłości i zrozumieniu. W domu rodzinnym panuje atmosfera wzajemnego
zaufania i serdeczności. Dzieci czują się bezpieczne, są radosne i szczęśliwe.
Oby takich rodzin z mądrymi i wyrozumiałymi i sprawiedliwymi rodzicami było
coraz więcej.

BIBLIOGRAFIA

1. Brągiel J. Zrozumieć dziecko skrzywdzone. 1996

2. Dyczewski L. Rodzina
polska i kierunki jej przemian. Warszawa 1981

3. Han- Ilgiewicz N. Dziecko w konflikcie z rodziną. Warszawa 1969

4. Mellody P. Toksyczne związki. Anatomia i terapia
współuzależnienia. Warszawa 1934

5. Rataj M. Szkoła dzieci –
rodzice. Warszawa 1979

6. Rembowski J. Rodzina w świetle psychologii. Warszawa 1978

7. Szczodrak M. Elementy pedagogiki. Warszawa 1984

8. Tyszka Z. Rodzina w świecie współczesnym. Rodzina polska u schyłku
XXI wieku. Red. H. Cudak Łowicz 1997

9. Wroczyński R. Wprowadzenie do pedagogiki społecznej. Warszawa 1966

10. Ziemska M.
Rodzina a osobowość. Warszawa 1975

11. Ziemska M.
Rodzina i dziecko. Warszawa 1986

12. Ziemska M. Postawy rodzicielskie. Warszawa
1969