WPŁYW RODZINY

Posted by nauka on wt., 04/08/2008 - 16:04



Zanim
przejdę do rozważań będących tematem mojej pracy chciałabym wyjaśnić co kryje
się pod pojęciem - rodziny.

Rodzina jest tym składnikiem
środowiska wychowawczego, który oddziałuje na jednostkę najdłużej, niekiedy
przez całe jej życie.

Wpływ wychowawczy rodziny jest
najsilniejszy we wczesnych stadiach rozwoju, w okresie dzieciństwa, gdy
jednostka nie podlega jeszcze, lub podlega w ograniczonej mierze,
oddziaływaniom innych instytucji, a za opiekę nad nią i jej wychowanie
odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice.

Właśnie ze względu na tę
odpowiedzialność za dziecko, usankcjonowaną przepisami prawnymi zawartymi w
Kodeksie Rodzinnym, rodzinę można nazwać instytucją, stanowiącą zarazem
podstawową grupę społeczną będącą elementarną komórką życia w społeczeństwie.
Ten fakt wpływa na rodzaj i przebieg procesów wywierania wpływu na psychikę
dziecka oraz na sposoby kształtowania jego osobowości w środowisku rodzinnym.

Oprócz
funkcji wychowawczych rodzina spełnia wiele innych funkcji, które rzutują na
procesy wychowania w rodzinie. Proces ten bywa często żywiołowy, spontaniczny,
rzadziej natomiast staje się w pełni świadomą i planową działalnością
ukierunkowaną na realizację określonych celów. Wychowanie w rodzinie jest zatem
wychowaniem naturalnym w odniesieniu do wychowania intencjonalnego,
realizowanego w specjalnie do tego celu powołanych placówkach.

Rodzina
stanowi także naturalne środowisko wychowawcze, ponieważ oddziaływania na
dziecko dokonują się w niej w normalnych warunkach życiowych, w różnorodnych
sytuacjach codziennych. We wszelkich innych instytucjach wychowanie jest w
mniejszym lub większym stopniu oddalone od życia, a nawet wówczas, gdy pragnie
się do niego przybliżyć, czyni to z dystansu, jaki stwarza zaaranżowana
sytuacja wychowawcza. W rodzinie proces wychowania przebiega ponadto w sposób
stały i ciągły, we względnie stabilnym, choć dynamicznym środowisku.

Domu rodzinnego nie wybiera się, tak
jak można wybrać - mimo pewnych ograniczeń wynikających np. z rejonizacji -
szkołę, organizację czy koło zainteresowań. Dziecko przychodzi na świat w
określonej rodzinie i jej wpływom podlega od początku swego istnienia. Ona
właśnie zaspakaja we wczesnych okresach rozwoju wszystkie potrzeby dziecka, dostarcza
mu wszechstronnego "pokarmu" i różnorodnych stymulacji. Dopiero wraz
z wiekiem dziecka niektóre funkcje rodziny przejmują stopniowo inne środowiska
wychowawcze oraz specjalne instytucje opiekuńcze i kształcące. Rodzina ma zatem
unikalne znaczenie w całokształcie procesów wychowawczych oddziałujących na
jednostkę.

Najlepsza nawet szkoła nie dokona
dzieła pełnego ukształtowania człowieka, nie przygotuje go wszechstronnie do
życia jak rodzina. Proces wpajania wiadomości musi poprzedzać długotrwałe oddziaływanie
rodziny na psychikę i charakter dziecka. Jego wczesne uczestnictwo w życiu
najbliższych, pełnione i kontrolowane obowiązki, od lat rozwijana
samodzielność, to bardzo ważny tor wychowania. Na dziecko należy patrzeć jak na
przyszłego, dorosłego człowieka, a nie ciągle jak na małe, bezbronne i bezradne
stworzenie.

Stwarzanie cieplarnianych warunków,
chronienie przed wysiłkiem i odpowiedzialnością to często niepowetowane
krzywdy.

Niektórzy powiadają, że żeby temu
zapobiec wychowywać należy już od pierwszych chwil jego życia, od momentu
urodzenia. Szczególnie ważną rolę w kształtowaniu się osobowości dziecka
odgrywają pierwsze trzy, cztery lata jego życia. Okres dzieciństwa bowiem jest
okresem największej plastyczności psychicznej, największej podatności na wpływy
zewnętrzne.

Jakim
będzie w przyszłości dorosły człowiek, zależy od jego wychowania gdy jest
dzieckiem. Źle chowany od lat pięciu, musi być w latach następnych chowany
ponownie. Trzeba sobie jednak jasno zdawać sprawę z faktu, że wtedy obok wpajania
zasad i nawyków właściwych, musimy jeszcze wypleniać to, co głęboko zakorzeniło
się z naszej winy. A nie ulega wątpliwości, że znacznie łatwiej jest wychowywać
dobrze, aniżeli naprawiać złe zachowanie.

Jeżeli
u małego dziecka tolerujemy grymasy, przejawy złego humoru i wyładowywanie go
na otoczeniu, trudno będzie wpoić starszemu przeświadczenie, że należy nad sobą
panować, że nie wolno dręczyć innych, tylko dlatego, że coś jest nie po naszej
myśli, czy coś sie nam nie udało, że jesteśmy z czegoś niezadowoleni.

Jeżeli
nie zaczniemy w porę karcić dziecka za opryskliwość, niegrzeczne odpowiadanie,
nieuprzejmy stosunek do dorosłych i rówieśników, gdy podrośnie współżycie z nim
stanie się udręką dla rodziców, rodzeństwa i całego otoczenia.

Niejednokrotnie rodzice spokojnie
znoszą złe odnoszenie się do nich dzieci twierdząc, że są jeszcze małe, głupie
i nie rozumieją swego postępowania. "Jak
podrośnie i zmądrzeje, będzie wiedziało jak postępować"
- powiadają.
Przeważnie jednak z niegrzecznych dzieci wyrastają ordynarni młodzi ludzie
traktujący swoich bliskich lekceważąco, poniżając ich i dokuczając.

Właściwego
stosunku do ojca i matki, do rodzeństwa, do innych ludzi uczyć trzeba od
najmłodszych lat, nie czekając, aż dziecko "samo zrozumie",
"dojdzie do swego wieku".

Ważną
sprawą, na którą chciałabym zwrócić uwagę, jest atmosfera w rodzinie. Jest to
pojęcie szerokie. Rozumiemy przez nią zarówno współżycie rodziców, jak i ich
stosunki z dziećmi, stosunki między rodzeństwem, stosunek do innych domowników.

Czasami pozornie jest wszystko w
porządku, ale pewne cechy charakteru któregoś z członków rodziny zatruwają
życie wszystkim. Może to być brak zamiłowania do porządku u ojca czy matki,
nadmierna nerwowość któregoś z nich albo despotyzm. Wtedy w najbardziej kochającym
się zespole jest coś, co utrudnia życie, co męczy i przeszkadza. Nieopanowanie,
pesymizm, ciągłe biadolenie na wszystko, czy są ku temu powody, czy też nie,
sączy w atmosferę domu jakiś jad niepokoju, niezadowolenia, zniechęcenia.

Należy więc zauważyć, że pozornie
nawet drobne fakty składają się na ważne problemy. Bowiem postawa moralna i
społeczna młodzieży w ogromnej mierze zależy od postawy dorosłych, szczególnie
tych najbliższych. Oni wskazują drogi, oni uczulają na to co dobre, a co złe,
oni uczą radości z życia. Nie wolno zarażać pesymizmem. Rozwijanie
samodzielności myślenia i krytycyzmu nie jest równoznaczne z wpajaniem
"krytykanctwa". Wszystko można obedrzeć z wartości i uroku w takim
samym stopniu, w jakim we wszystkim można się dopatrzeć dobrych stron.

Młodzież niejednokrotnie mówi -
"kiedyś to miałem dużo zapału, wydawało mi się, że potrafię świat zmienić.
Ale teraz, kiedy wiem, że dokoła jest tylko podłość, a słyszę o tym ciągle w
domu, nic mi się już nie chce. Po co się wysilać, kiedy i tak nic z tego nie
wyjdzie. Człowiek się tylko ośmiesza".

To nie są zdrowe postawy. Do takich
wniosków nie dochodzi się mając 17, 18 lat samemu. To są złe przysługi
wyrządzone przez dorosłych, które będą miały ogromny wpływ na dorosłe życie.

Podsumowując
swoją pracę chciałabym zwrócić się ze szczególnym apelem do rodziców
szukających odpowiedzi na pytanie co miało wpływ na to, że ich dorosły synek
czy córeczka nie potrafią radzić sobie z trudnościami dnia codziennego.

Drodzy
rodzice! Zanim przystąpicie do tych poszukiwań zajrzyjcie w głąb siebie,
przypomnijcie sobie jakie warunki stworzyliście swoim dzieciom dla ich
prawidłowego rozwoju. Pamiętajcie, że byliście i wciąż jesteście bardzo ważnym
czynnikiem wychowawczym i to od Was zależało jak pokierować dzieckiem by
wyrosło na szczęśliwego, pełnowartościowego człowieka.

To Was i Wasze zachowanie, sposób
ubierania, reagowania na radość, smutek, niepowodzenie, rozczarowanie dziecko
obserwowało.

Wiedzę o życiu i stosunek do niego
zdobywało nie tylko podczas rozmów z Wami, ale również z Waszych rad i wskazań,
a przede wszystkim jak wspomniałam wyżej, z obserwacji ludzi sobie najbliższych
- ojca i matki.

W tym momencie mogę udzielić już
odpowiedzi na pytanie będące tematem mojej pracy, które brzmi:

Jaki jest wpływ rodziny na dorosłe życie
człowieka?

Wpływ rodziny na dorosłe życie
człowieka jest ogromny i znaczący. W niej poprzez naśladownictwo i wpływ
najbliższego otoczenia dziecko przyswaja sobie różne przyzwyczajenia, zwyczaje
i obyczaje, uczy się mowy, nabywa wiadomości o rzeczach i zjawiskach dających
się objęć zmysłami, przeżywa pierwsze uczucia i wyobrażenia społeczno-moralne.

Bibliografia:

1. Maria Przetacznikowa,
Ziemowit Włodarski: "Psychologia wychowawcza",
PWN, Warszawa, 1981 r.

2. Roman Schulz:
"Antropologiczne podstawy wychowania",
Wydawnictwo "Żak" Warszawa, 1996 r.

3. Helena Izdebska: "Nasze
dzieci i my",
Wiedza Powszechna, 1961 r.

zadbaj o swoje zdrowie