Telewizja jako czynnik zagrażający w procesie wychowania.

 

 

 

 

 

Wobec ogromu czasu, jaki dzieci poświęcają na oglądanie telewizji, pytanie o jej oddziaływanie nabiera szczególnego znaczenia, i należałoby raczej pytać nie o to „czy?” telewizja oddziaływuje, ale „jak?”. Jak wpływa oglądanie telewizji na zdrowie fizyczne, zasób wiadomości, sprawność myślenia, życie emocjonalne, postawy społeczne? Według mnie pytania te mogą okazać się bardzo ważne, zwłaszcza jeśli chodzi o oddziaływanie telewizji na dzieci.

 

Agresja w telewizji.

 

M. Braun- Gałkowska przedstawia trzy sposoby oddziaływania telewizji na dziecko. Według niej telewizja wpływa poprzez to, że czas poświęcany telewizji jest jednocześnie czasem odbieranym innym zajęciom, poprzez sposób przekazu, oraz poprzez przekazywane treści.

[1]

Myślę, że ze względu na zakres oddziaływania, trzeci sposób- czyli treści- mają największe znaczenie. Jeśli zaś chodzi o zawartość programów telewizyjnych należałoby zwrócić szczególną uwagę na to, iż w większości przepełnione są one przemocą i agresją.

Przez agresję rozumie się najczęściej „ zachowania zmierzające do wyrządzenia krzywdy osobie, do której jest skierowana, zaś agresywność jest to względnie stała tendencja do zachowań agresywnych. Postawa ta, jak wszystkie postawy , kształtuje się pod wpływem środowiska.”

[2]

Według Gałkowskiej dostarczająca wielu wzorów zachowania agresywnego wpływa na wszystkie aspekty postaw wobec innych, a więc na ich element poznawczy, emocjonalny, behawioralny.

[3]

Mimo, iż nie należę do „telemanów” to nawet pobieżne i krótkotrwałe kontakty z telewizja pozwalają mi na stwierdzenie następującego faktu. Otóż telewizja dążąc do zwiększenia swojej oglądalności stara się pokazywać wydarzenia spektakularne, wstrząsające, niezwykłe. W związku z tym występuje w telewizji nadreprezentacja agresji w stosunku do rzeczywistego stanu rzeczy. Taka sytuacja może według mnie powodować, że agresja zostanie uznana za akceptowany element życia i może zostać wprowadzona do zbioru zachowań normalnych i przyjętych w społeczeństwie. Natomiast przyjęcie wizji świata , w którym przemoc jest czymś powszechnie występującym sprzyja zobojętnieniu na nią. Tak twierdzi na przykład M. Braun-Gałkowska, mając na myśli element emocjonalny postaw wobec innych.

[4]

Zgadzam się z tym stwierdzeniem, ponieważ wydaje mi się, że wielokrotne oglądanie scen przedstawiających walkę , wypadki i ludzką krzywdę, wywołujące początkowo silne pobudzenie emocjonalne, z czasem mogą stać się coraz bardziej obojętne.

Jak już wcześniej wspomniałam, telewizja wpływa też na element behawioralny postaw wobec innych. Powszechnie wiadomo jest, iż dzieci uczą się zachowań nie tylko obserwując żywe osoby, ale też fikcyjne postaci bohaterów telewizyjnych. Jak zauważyła J. Izdebska, dzieci chłoną z zaciekawieniem wszystko co leci z ekranu, „ naśladują lub identyfikują się z negatywnymi postaciami filmowymi.”

[5]

Ponadto z różnych eksperymentów, które są komentowane przez M.Braun –Gałkowską wynika, że dzieci nie tylko naśladują konkretne zachowania agresywnego modela, ale wymyślają nowe formy przemocy, czyli agresywność uogólnia się.

[6]

Idąc za L. Kirwil można by tu jeszcze dodać, że przejmowaniu agresywnych zachowań z telewizji sprzyja to , że najczęściej ukazywana agresja przynosi satysfakcję, nagrodę, jest przedstawiana w sposób realistyczny i jako aprobowana społecznie, oraz to , że zazwyczaj jest ona usprawiedliwiana wyższymi racjami moralnymi lub społecznymi.

[7]

Powyższe przykłady dowodzą ,że przemoc pokazywana w telewizji może powodować niekorzystne zmiany w osobowości dziecka, zarówno w sferze poznawczej, emocjonalnej jak też behawioralnej.

 

Telewizja- złodziejka czasu.

 

Ukazane powyżej zagrożenia wynikające z wpływu telewizji mogą okazać się jeszcze bardziej groźne, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że czas spędzany przed telewizorem nie wykazuje tendencji spadkowej, lecz wręcz odwrotnie- wzrasta. Natomiast poświęcanie codziennie wielu godzin telewizji przez dzieci i młodzież, czy nam się to podoba czy nie, musi prowadzić do zmian w organizacji ich dnia. Nie bez powodu mówi się ,że telewizja jest złodziejem czasu, bo „kradnie” czas, który mógłby być poświęcany na inne czynności. Konsekwencją takie sytuacji może być na przykład zaniedbywanie przez dzieci nauki, skracanie czasu na jej wykonanie, odrabianie szkolnych prac domowych w pośpiechu, bo „zaraz idzie dobry film w telewizji”.

Telewizja zabiera też czas wolny dziecka , który mógłby być poświęcany na bardziej pożyteczne zajęcia. Natomiast z badań przeprowadzonych przez P. Kossowskiego i omówionych przez niego w pracy p.t. „Telepokolenie- miejsce telewizji w życiu dzieci i młodzieży” wynika, że telewizja zajmuje pierwszoplanowe miejsce wśród sposobów spędzania wolnego czasu przez dzieci i młodzież.

[8]

Analizując wyżej wymienione badania moją uwagę przykuł fakt, iż w soboty czas poświęcany na oglądanie telewizji wyraźnie wzrasta, niedzielę zaś można określić jako „rodzinny dzień telewizji.” Fakt ten może dodatkowo niepokoić, jeśli przypomnimy sobie, iż istotą takie formy spędzania wolnego czasu jest bierna konsumpcja kulturalna.

Wielogodzinne wpatrywanie się w ekran telewizora ogranicza lub redukuje czas, który mógłby być poświęcany na zabawy i gry ruchowe, sportowe. Tą kwestię porusza J. Izdebska, która uważa, że może to stwarzać niebezpieczeństwo różnych stanów chorobowych układu kostnego, pojawienia się wad postawy dzieci, nieprawidłowości rozwoju psychoruchowego.

[9]

Jako przykład podaje ona tzw. chorobę telewizyjną, której „zewnętrznymi objawami są: zapadnięta klatka piersiowa, zaokrąglone plecy, zwiotczałe mięśnie, obniżenie sprawności fizycznej”

[10]

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze otyłość. Chociaż nie mogę dokładnie stwierdzić, że istnieje związek przyczynowo- skutkowy między otyłością a oglądaniem telewizji, to jednak można by go domniemywać, chociażby ze względu na to o czym wspomniałam wcześniej, a mianowicie na zmniejszoną aktywność fizyczną. Ponadto dochodzi do tego reklama. J. Condry zwraca uwagę, iż „reklama produktów spożywczych sprzyja nadmiernemu jedzeniu przez widzów”

[11]

, zaś reklama w telewizji w zasadniczym stopniu dotyczy produktów spożywczych.

Jeśli jesteśmy już przy reklamie, to chciałabym tu jeszcze pokrótce nakreślić, w kontekście podjętego w tym rozdziale tematu, jaki może mieć ona wpływ na dzieci. Otóż P. Kossowski w swoich badaniach na temat reklamy jako narzędzia oddziaływania dowodzi, że reklama telewizyjna wywołuje zagrożenia wychowawcze wśród dzieci.

[12]

Zagrożenia te dotyczą kształtowania niepożądanych cech charakteru, jak egoizm, pożądliwość, gromadzenie za wszelką cenę dóbr materialnych. Ponadto może budzić niepokój fakt, iż wiele reklam telewizyjnych adresowanych jest do dzieci, ale także wiele z nich realizowanych jest z udziałem dzieci. Są one wykorzystywane przez producentów do reklamowania różnych przedmiotów, usług, a ponieważ reklama telewizyjna pozbawiona jest zupełnie treści wychowawczych, wpływ na dziecko powinien budzić uzasadnione obawy.

[13]

Według mnie reklama spełnia jeszcze inną funkcję – może kształtować ludzkie potrzeby i aspiracje. Problem może pojawić się wtedy, gdy rzeczywistość okaże się bardziej daleka od ekranowych wizji, a sukces i dobrobyt nie będą tak łatwo osiągalne. Na ten temat wypowiada się również P. Kossowski, który domniemuje, iż telewizja jest jednym z czynników wywołujących frustrację wynikającą z rozbieżności pomiędzy „chcieć”, a „móc otrzymać i osiągnąć”.

[14]

Według niego „telewizja wiele obiecuje, ale pokazuje zwykle finał ludzkich dążeń, produkt, końcowy efekt pomijając żmudną, długą, pełną niepowodzeń drogę do tego prowadzącą.”

[15]

Sądzę, że hipoteza ta warta jest uwagi w dzisiejszych realiach, gdzie dzieci i młodzież często zachłystują się wizją luksusu, szybkiego sukcesu ( najczęściej finansowego) prezentowanego w mass mediach.

Podsumowując dotychczasowe rozważania na temat telewizji dochodzę do wniosku, że telewizja nie jest w stanie nauczyć dzieci tego, co jest konieczne, by stały się dorosłymi. Telewizja jest narzędziem reklamy i w tym sensie należy jej się miejsce. Może dostarczać rozrywki, a rozrywka sama w sobie nie jest niczym złym. Może pełnić funkcje informacyjne i to jest rzeczą pożądaną. Jednak telewizja nie potrafi być dobrym instrumentem socjalizacji.

Mimo tych argumentów, przemawiających za tym aby ograniczyć do minimum dostęp dzieci do telewizji, wymienia się także wiele potencjalnych pozytywów związanych z tym medium. I tą właśnie kwestię- szanse wychowawcze stwarzane przez telewizję – pragnę poruszyć w kolejnym rozdziale.

 

 

 

 

 


[1]

M. Braun- Gałkowska, I. Ulfik „ Zabawa w zabijanie” str. 31

[2]

M. Braun-Gałkowska „Wpływ telewizyjnych obrazów przemocy na psychikę dzieci” w „Wolny rynek mediów a wychowanie” Warszawa 1995

[3]

M. Braun-Gałkowska „Wlyw telewizyjnych obrazów przemocy na psychikę dzieci” w „Wolny rynek mediów a wychowanie” Warszawa 1995

[4]

M. Braun-Gałkowska „Wpływ telewizyjnych obrazów przemocy na psychikę dzieci” w „Wolny rynek mediów a wychowanie” Warszawa 1995

[5]

J. Izdebska „Rodzina, dziecko, telewizja” Białystok 1996 str.225

[6]

M. Braun-Gałkowska „Zabawa w zabijanie” str. 142

[7]

L. Kirwil” Wpływ telewizji na dzieci i młodzież’ w „Wolny rynek mediów a wychowanie” Warszawa 1995

[8]

P. Kossowski „Telepokolenie- miejsce telewizji w życiu dzieci i młodzieży”str.61 w „ Nastolatki i kultura w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych” pod red. A. Przecławskiej Warszawa 2000

[9]

J. Izdebska „Rodzina, dziecko, telewizja” Białystok 1996 str.216-217

[10]

J. Izdebska „Rodzina, dziecko, telewizja” Białystok 1996 str.217

[11]

J. Condry, K. Popper “Telewizja zagrożenie dla demokracji” Warszawa 1996 str.12-13

[12]

P. Kossowski „ Dzecko a reklama telewizyjna”

[13]

P.Kossowski „Dziecko a reklama telewizyjna”

[14]

P. Kossowski „ Telepokolenie- miejsce telewizji w życiu dzieci i młodzieży” str.57 w „Nastolatki i kultura w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych” pod red. A. Przecławskiej Warszawa 2000

[15]

P. Kossowski „Telepokolenie-miejsce telewizji w życiu dzieci i młodzieży” str.57 w „Nastolatki i kultura w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych” pod red. A. Przecławskiej Warszawa 2000