Szkoła Publiczna i Niepubliczna za i Przeciw

Posted by nauka on wt., 04/08/2008 - 15:44


Zasadnicze przemiany systemu społeczno-politycznego
w Polsce znalazły również odbicie w systemie edukacji. Zakwestionowano
monolityczność i sztywność szkoły, jej programy metody i efektywność.
Krytykowano wady strukturalne systemu szkolnego i samej instytucji szkoły, jej
oporność na uspołecznienie, archaiczne i niedostosowane do poziomu
cywilizacyjnego i rynku pracy treści kształcenia, niepartnerskie i
biurokratyczne relacje szkoły ze środowiskiem społecznym oraz brak podmiotowego
traktowania uczniów i ich rodziców.

Efektem tej krytyki była próba zreformowania
istniejących szkół państwowych, a przede wszystkim stworzenia nowego modelu
edukacji, w którym obok szkół państwowych funkcjonowałyby szkoły prywatne i społeczne.
Ambicja twórców oświaty niepublicznej było stworzenie szkoły demokratycznej,
otwartej, uwzględniającej indywidualne potrzeby uczniów oraz oczekiwania
rodziców i wymagania zmieniającego się w szybkim tempie rynku pracy.

Szkoły społeczne, a także prywatne, zwane obecnie
niepublicznymi, zostały powołane do życia jako alternatywa niedoinwestowanych,
źle zorganizowanych, stresujących uczniów szkół państwowych, zwanych obecnie
publicznymi.

Na podstawie własnych obserwacji stwierdzam, iż
niektóre przyjęte w tym nowym rozwiązaniu cele zostały osiągnięte, na przykład
zapewniono uczącym się komfort przestrzenny w budynkach, względny komfort przy
zaspokajaniu potrzeb higienicznych, a przenosząc pozytywne wzorce ze
szkolnictwa państwowego - zapewniono prawie powszechna opiekę medyczna (jednak
bez stomatologicznej). Wiele jednak faktów wciąż przemawia za szkołami
publicznymi, przede wszystkim ich powszechność, jak również użytkowanie
obiektów typowych (projektowanych na szkoły), w których nie brakuje terenów i pomieszczeń
do rekreacji i sportu, a także pomieszczeń do prowadzenia żywienia.

Niektóre elementy funkcjonowania szkół społecznych
zarysowują się niekorzystnie. Jest to zaskakujące, jeśli uwzględni się
deklarowane w założeniach dbałość o dobro uczniów, np. ni" prowadzi się w
tych szkołach powszechnie, jak się spodziewano, dożywiania (posiłki, napoje) i
mniejsza niż, w szkołach państwowych troska o żywienie dzieci Korzystających ze
świetlicy. Odnoszę także wrażenie, że nie ma w szkołach niepublicznych wyczulenia
na

świadome promowanie zdrowia, nastawienia na
wychowanie zdrowotne.

Dosyć złożona i niejednolita jest obecna
rzeczywistość szkolna. Ludzie zostali ci sami, a warunki uległy zmianie.
Istnieją rożne typy szkół, zdewaluowały się niektóre cele l sposoby pracy,
zmieniły się oczekiwania zainteresowanych. Doszli wprawdzie nowi ludzie, ale
nie zawsze po nowemu i do nowego edukowani, stanowią środowisko, w którym
koegzystują obok siebie bardzo rożne grupy. Dla wielu nadszedł czas spełniania
się w swojej roli, czas samorealizacji, twórczej pracy, eksperymentów, wolnych
wyborów zarówno w dziedzinie metod, podręczników, programów, form pracy, jak i
typów szkół.

Skupieni w placówkach kierowanych przez równie
niespokojnych i niepokornych, osiągają maksimum satysfakcji, w innych - bywają
solą w oku zwierzchników i kolegów.

Zdecydowaną większość stanowią jednak ludzie mniej
samodzielni, bojący się trochę zmian i radzi, że nie nadchodzą one zbyt szybko,
ostrożni, z rezerwą patrzący na nowe propozycje i pomysły. Odpowiednio
wspierani, "reformują" swoje warsztaty pracy, inaczej nieco je widzą,
próbują dorównać duchowi czasów. Nie brak i takich, którzy z góry wszystko
kwestionują bądź twierdzą, że są za starzy, aby się zmienić i mają nadzieję,
jakoś przetrwać kolejną, tym razem ostatnią burzę przed emeryturą.

Powyższa charakterystyka w przeważającej mierze
dotyczy środowiska nauczycielskiego w szkołach publicznych, gdzie mimo wszystko
warunki pracy i perspektywy rozwoju nie są tak obiecujące, jak w szkołach
społecznych, przynajmniej teoretycznie.

Powstawanie szkół społecznych odbywało się w
atmosferze entuzjazmu i nadziei na lepszą edukację. Mimo że już wtedy opinie o
ich możliwościach, także edukacyjnych, były podzielone. Zwolennicy tych
placówek twierdzili, że rodzice będą mieli wpływ na kształcenie dzieci, że
szkoły te będą motorem reform, zaktywizuje się nauczycielskie rezerwy. Prasa
wykreowała wizję szkoły bezstresowej, ale przekazującej więcej wiedzy niż
państwowa. Przeciwnicy tej koncepcji mówili, że będą one tylko dla bogatych, że
ze szkół masowo odejdą najlepsi pedagodzy. Idea stała się nośna w środowisku
tych, których najbardziej dotyczyła; rodziców oraz nauczycieli. Na 11 szkół
założonych w 1989 r. w 10 założycielami i nauczycielami byli rodzice
potencjalnych uczniów tych placówek. Sondaże przeprowadzone w pierwszych
tygodniach funkcjonowania tych szkół były imponujące. Młodzież i nauczyciele
tryskali zapałem. Zaobserwowano duży stopień identyfikacji uczniów z tymi
placówkami. Obecnie istnieje około 2000 szkół niepublicznych.

Rychło jednak dały znać o sobie zagrożenia, z
których początkowo założyciele nie zdawali sobie sprawy. Zaczęły się te szkoły
borykać z problemami finansowymi, z brakiem bazy lokalowej, z niejasnością
koncepcji kształcenia i modelu absolwenta szkoły społecznej, z niejasnością
wreszcie podmiotowości szkoły, jej własności. W rezultacie część tych szkół
przestała istnieć, wiele zmieniło swoje oblicze - przypominają szkoły
państwowe, odeszli z nich założyciele - kilka rozwiązali kuratorzy.

Założyciele szkół nie ukrywali, że liczą na pomoc
sponsorów i różne ulgi. Rynek sponsorów jednak z roku na rok kurczył się. Stąd
bardzo wysokie czesne w niektórych szkołach.

Rzeczywistość szkół społecznych jest wciąż
"barakowa", prowizoryczna.

Tracą one popularność, odstrasza ich wygląd,
wywołujący poczucie tymczasowości. Tylko kilka procent posiada laboratoria i
nowoczesne pomoce naukowe. Od samego początku zakładano, że w szkołach
społecznych będzie atrakcyjny proces kształcenia, ograniczenie liczebności
klas, świadomy dobór nauczycieli, dobra organizacja pracy, bogactwo zajęć
dodatkowych. Twórcy tych placówek obiecywali, iż będą one dla uczniów i
nauczycieli szkołami łatwiejszymi. Wynikało to z przeświadczenia, że
nauczyciele będą nie tylko uczyć, ale i nauczać. Zakładano, że proces
dydaktyczny może być oparty na przyjemności.

Nie wzięto jednak pod uwagę tego, że uczniowie mogą
te placówki potraktować jak inne szkoły, że nie wyeliminuje się zjawiska
nieuctwa, lenistwa, nieprzygotowania, nie potrafiono sobie odpowiedzieć na
pytanie, jak pogodzić metodę łatwej nauki z wymaganiami np. egzaminów wstępnych
na wyższe uczelnie. Problemem stał się obiektywizm w ocenianiu uczniów. Rodzice
płacący wysokie czesne często bezkrytycznie wymagają od nauczycieli stawiania
uczniom dobrych ocen.

Od początku istniał spór o to, kto może mieć
największy wpływ na placówki społeczne - czy Towarzystwo Szkół Społecznych,
inne instytucje, spółki, rodzice, nauczyciele. Rodzice przekonani, iż płacąc
wymagają, na własną rękę starali się dostosować placówki do swoich wyobrażeń,
wymagań. w wielu szkołach kadra i dyrekcja są ubezwłasnowolnione przez
rodziców. Żądanie ograniczenia czesnego, ciągłe pretensje o wszystko zmieniło
wiele szkół w

gniazdo os. Stały się one własnością
najaktywniejszych rodziców.

Relacje między dorosłymi a uczniami - w klasie l
poza nią - są jednym z ważniejszych przejawów kultury szkoły. Polska tradycja
szkolnictwa utrwaliła wzorzec szkoły raczej autorytarnej, taki obraz często
bywa przedstawiany w książkach l filmach. Wynika z niego, że stosunki panujące
między nauczycielami, dyrekcją a dziećmi są oparte w najlepszym razie - na
głębokiej podległości. Co do tego nikt nie ma wątpliwości: w polskich szkołach
władza spoczywa w rękach dorosłych.

Temu powszechnie obowiązującemu w szkolnictwie
publicznym modelowi próbuje się przeciwstawić szkolnictwo społeczne. Nie da się
ukryć, że na życie tych szkół nadal przemożny wpływ mają centralne władze
oświatowe. To ministerstwo narzuca szkołom państwowym, jak i społecznym te same
rygory. Ot, choćby pod względem wymagań egzaminacyjnych lub zakresu wiedzy na
poszczególnych etapach nauczania. W szkołach

społecznych zakresy programowe, trzeba przyznać,
mogą być uzupełniane, lecz nigdy zmieniane! I tak, nauczyciele przygotowują
swoich uczniów do tych samych egzaminów, według tych samych wymagań, co
nauczyciele szkół państwowych swoich wychowanków.

Podobnie w metodyce nauczania, gdzie wciąż
obowiązuje stara maksyma:

"Masz uczyć tak, jak ciebie uczono!"
Nawet, jeśli dyrektorzy, nauczyciele i rodzice zgodnie wybiorą model szkoły
społecznej ze względu na jej "inność", to i tak z biegiem czasu
skłaniają się w praktyce ku tradycyjnemu podejściu w szkolnictwie. Wygląd
szkoły, rozkład zajęć, znaczenie dzwonków, ocenianie postępów uczniów, zasady
zachowania w szkole - na wszystkie te okoliczności wywierają wpływ nabyte
doświadczenia dorosłych. To połączenie wymagań z zewnątrz i oczekiwań
wewnętrznych może mieć i ma, niestety, hamujący wpływ na rozwój szczególnej
kultury danej szkoły. Zakres i dynamika zmian społecznych zachodzących w
ostatnich latach w Polsce musiały istotnie wpłynąć na wszystkie grupy
pokoleniowe i wszystkie instytucje życia społecznego. Miały one, oczywiście,
swój wpływ na proces naturalnej socjalizacji młodego pokolenia oraz na
charakter i funkcjonowanie instytucji edukacyjnych. Obserwacja i analiza
zachodzących zmian i ich konsekwencji stanowi jedno z podstawowych zadań
badaczy zajmujących się naukami społecznymi. Pedagodzy powinni poszukiwać
odpowiedzi na pytania o uwarunkowania i następstwa procesu socjalizacji w tej
nowej rzeczywistości - zarówno toczącej się w środowiskach naturalnych, jak i w
celowych zamierzeniach instytucji socjalizacyjnych. Ważnym problemem jest
również adekwatność celów, wartości i sposobów socjalizacji do wyzwań demokratycznego
społeczeństwa i rynku. Szczególnie istotne dla badania procesów socjalizacji
wydaje się analizowanie nowych zjawisk edukacyjnych. Niewątpliwie przełomowym
wydarzeniem w polskiej edukacji było zlikwidowanie w 1989 r. monopolu państwa w
zakresie szkolnictwa, które zaowocowało powstaniem szkół niezależnych -
prywatnych i społecznych, jak i postępującym uspołecznieniem całej oświaty.
Możemy już mówić o istnieniu zróżnicowanego szkolnictwa w Polsce. Pojawia się
pytanie o zakres i charakter różnic między odmiennymi typami szkolnictwa, a
przede wszystkim o "jakość" socjalizacji, którą oferują. Ocena tej
jakości może być oparta na różnych kryteriach; podstawowym dla nas są wymagania
wynikające ze zmian społeczno-politycznych, głównie wymagania demokracji,
gospodarki rynkowej, integracji europejskiej. Nauczyciele pracujący w szkołach
różnych typów za podstawowy cel edukacyjny szkoły uznają wyposażenie
wychowanków w umiejętność samodzielnego myślenia. Uczniowie lepiej niż kilka
lat temu oceniają swoją szkołę: panującą w niej atmosferę, kompetencje
nauczycieli i ich stosunek do uczniów. Doceniają demokratyzację szkoły jako
instytucji. Pomimo tych pozytywnych przemian powszechnie występujących w
edukacji uważam, że jest uzasadnione mówienie o dwóch odmiennych światach
socjalizacji, charakterystycznych dla szkolnictwa państwowego i społecznego.
Szkoły społeczne w swojej działalności w większym stopniu uwzględniają te cele,
wartości i kompetencje, które lepiej przygotowują uczniów do życia w
dynamicznym, zmieniającym się społeczeństwie. Szkoły państwowe natomiast nadal
w większym stopniu kładą nacisk na cele, wartości i strategie działania
bardziej przydatne do funkcjonowania w stabilnym, bezpiecznym otoczeniu niż w
społeczeństwie burzliwych przemian.

Nauczyciele szkół społecznych przywiązują większą
wagę do wyposażenia wychowanka w umiejętność rozumienia świata i jego przemian,
w procesie wychowania kładą nacisk przede wszystkim na jego osobisty rozwój,
zaś nauczyciele szkół państwowych uważają, że ważniejsze jest zdobycie wiedzy,
a w procesie wychowania kładą nacisk na "wrastanie uczniów we
wspólnotę". Szkoły społeczne, traktowane jako instytucje edukacyjne,
zyskują lepsze oceny zarówno uczniów, jak i rodziców w porównaniu ze szkołami
państwowymi. Wszyscy uczestnicy procesów edukacyjnych związani z tym typem
szkolnictwa leniej oceniają zmiany zachodzące w oświacie, traktując je przede
wszystkim jako szansę, a nie zagrożenie. Szkoły niepubliczne, traktowane jako
środowiska socjalizacyjne kształtowane przez trzy grupy uczestników edukacji:
rodziców, nauczycieli i uczniów, różnią się istotnie od analogicznych szkół
państwowych. Wszyscy uczestnicy procesu edukacyjnego w tych szkołach w większym
stopniu preferują wartości życiowe i wartości wychowawcze związane z wykształceniem,
dążeniem do osiągania sukcesów, wolnością wyboru. Cenią bardziej od innych
samodzielność, ambicję, inicjatywę i przedsiębiorczość oraz umiejętność walki o
swoje cele i racje. Przy pewnym zróżnicowaniu, występującym w wyborach
reprezentantów tych grup, są w większości rzecznikami tych wartości, które
bardziej odpowiadają wymogom demokratycznego, ale jednocześnie konkurencyjnego
społeczeństwa. Wydaje się, że szkoły niepubliczne mimo występujących między
nimi rożnie są bardziej niż szkoły publiczne szkołami przyszłości. Pewnym
niebezpieczeństwem może być jednak przywiązanie mniejszej wagi do wartości
wspólnotowych przez część związanych z nimi rodziców i uczniów. Innym poważnym
mankamentem jest ciągle niedostateczne przygotowanie nauczycieli do współpracy
z rodzicami i wspólnego rozwiązywania problemów pojawiających się w szkole.
Analiza stosowanych metod pracy dydaktycznej, większa kreatywność i
innowacyjność nauczycieli również przemawiają na korzyść szkół niepublicznych.
Jak wynika z moich obserwacji lekcji, nie wszystkie deklaracje nauczycieli
szkół społecznych znajdują odzwierciedlenie w ich codziennej pracy w klasach
szkolnych. Największe różnice widać w nauczaniu początkowym. W szkołach
społecznych kształcenie jest bardziej zintegrowane, lekcje mniej rytualne,
dzieci zachowują się swobodniej i nie walczą aż tak o stopnie.

Jeśli spojrzeć na wszystkie analizowane aspekty
szkół niepublicznych łącznie, możemy mówić o nowej instytucji socjalizacyjnej,
której rola w edukacji jest niewspółmiernie większa od liczebności tych szkół i
ich formalnej (np. mierżono j rankingami prasowymi, publikowanymi przez
kuratoria wynikami egzaminów) efektywności dydaktycznej. Mogą one, przy
uwzględnieniu wszystkich różnic wynikających z odmienności podmiotów prowadzących
i różnej organizacji, być instytucjami wzorcowymi i swoistym laboratorium dla
innych szkół.

zadbaj o swoje zdrowie