PROTOKÓŁ ZE SFORMUŁOWANIA PROFESJONALNEGO SĄDU ETYCZNEGO

Posted by nauka on wt., 01/29/2008 - 22:34

1. OPIS FAKTU

W styczniu ubiegłego roku Prokuratura Wojewódzka w Warsza­wie
skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom ­oskarżonym w aferze
FOZZ: Grzegorzowi Żemkowi; b. dyrektoro­wi generalnemu funduszu, jego zastępcy
Janinie Ch., Dariuszowi P, prezesowi Universalu, Januszowi S., b:
wiceministrowi finansów i przewodniczącemu rady nadzorczej funduszu oraz
biznesmenom : Krzysztofowi K. i Zbigniewowi O..

Biegli prokuratury oszacowali, że straty spowodowane działalnością zarządu
funduszu wyniosły: 128,8 mln dolarów USA, 8,2 mln marek niemieckich, 16,8 mln
franków francuskich. Zdaniem prokuratury pieniądze te zostały albo
przywłaszczone, albo rozdy­sponowane w sposób niezgodny z prawem na rzecz
innych pod­miotów gospodarczych.

Grzegorza Żemka prokuratura oskarżyła o
to, że od marca 1989 do lipca 1991 r. jako dyrektor generalny FOZZ; zagarnął na
jego szkodę równowartość ponad 12,8 mln zł (po kursie z 1990 r.). Zarzuca mu
się, że np. z kwoty co najmniej 375 tys. USD oraz 571 tys. DEM przekazanych z
FOZZ na wykup polskiego długu do firmy Gesellschaft Finanz-Vertnittlung GmbH w
Dusseldorfie; należącej do Osefa Tkaczicka; zadysponował wypłacenie m.in:
prawie 180 tys. DEM na zakup mebli i stolarkę do swego prywat­nego domu, 20
tys. USD na zakup mieszkania dla Janiny Ch., dwa razy po 100 tys. DEM dla
Józefa J., 230 tys. USD i 20 tys. DEM dla Ireny E., 95 tys. USD i 30 tys. DEM
dla siebie; wspólnie z Krzysztofem K. prawie 84 tys. OEM na trzy fordy sierra
dla sie­bie i dwóch innych osób; 30 tys. USD i 50 tys. DEM na rzecz Je­ana P.,
m.in. na wyposażenie biura w Luksemburgu. Wśród wielu innych zarzutów
prokuratura wymieniła również wydanie polece­nia przelewów milionów dolarów na
konta innych prywatnych pol­skich i zagranicznych, spółek nie związanych z FOZZ
Pieniądze te przeznaczone były na prywatne cele, nie mające nic wspólnego z
wykupem długów. Żemek wspomógł w ten sposób m.in. Spółdzielnię
Budowlano-Mieszkaniową Związkowiec; w której był członkiem rady nadzorczej;
oraz firmy Beepol Aruba, w której był sam prezesem, i Beepol, w której prezesem
była jego żona.

Żemkowi zarzuca się również, że wspólnie z Janiną Ch. 15 lutego 1991 r.,
już po odwołaniu ich z szefostwa FOZZ i w trak­cie jego likwidacji, wprowadzili
w błąd amerykańską firmę DLF Finance Ltd w Nowym Jorku, twierdząc, że nadal są
przedstawi­cielami funduszu. Żemek polecił przetransferować 1,25 mln USD z tej
firmy na rzecz korporacji Reinold Holding AVV w Aru­bie na Antylach
Holenderskich, której był dyrektorem. Jedno­cześnie zwolnił DLF z zobowiązań w
tym zakresie wobec FOZZ. Ponadto Żemek wspólnie z Janiną Ch. i Dariuszem P.
zaciągnę­li kredyt dewizowy w wysokości 503 tys. USD w Royal Bank of Scotland
oddział na Wyspie Guernsey (kanał La Manche). Za­bezpieczeniem tego kredytu
były pieniądze F0ZZ zdeponowa­ne w tym banku: Kredyty te następnie posłużyły do
utworzenia spółki Trast Ltd w Warszawie. Kredyt nie został zwrócony i bank
przejął środki FOZZ jako ich spłatę: Żemek aresztowany został w tej sprawie 21
sierpnia 1991 roku, a opuścił areszt 19 marca 1993 roku z uwagi na „zły stan
zdrowia": Obecnie 230 tomów akt w sprawie FOZZ Wciąż czeka na rozpoczęcie
procesu w warszawskim sądzie. Nie przeszkadza to wszechstronnemu biznesmenowi
Grzegorzowi Żemkowi na prowadzenie licznych interesów na całym świecie.

Liczne firmy związane
z Grzeorzem Żemkiem bez przeszkód prowadzą rozległe interesy, inwestują w
nieruchomo­ści, zdobywają udziały w innych firmach, skupując długi, i handlują
z Rosją.

Kredyty na kilkadziesiąt
milionów zło­tych udzielił od lutego roku 2000 oddział PKO BP w Stalowej Woli firmom związa­nym z Grzegorzem
Żemkiem, głównym oskarżonym w procesie Funduszu Obsłu­gi Zadłużenia
Zagranicznego. Bohater największego skandalu finansowego III RP bez większych
problemów uzyskał kredyty m.in. z PKO BP i Pekao SA. Jed­na ze związanych z
Żemkiem firm kupiła Zakłady Mięsne w Nisku.

Pod
koniec roku 1999 w oddziałach kilku dużych banków w województwie podkarpackim
pojawił się Grzegorz Żemek, główny oskarżony w procesie Funduszu Obsługi
Zadłużenia Zagranicznego. W oddziale PKO BP w Stalowej Woli bez więk­szego
problemu uzyskał wysokie kredyty. Posłużyły one firmie Kera Trading m.in. do
wykupu długów zakładów Mięsnych w Nisku (kilkanaście kilometrów od Stalo­wej
Woli), a następnie kupna przedsiębior­stwa. Przed 2 miesiącami Grzegorz Żemek
wszedł do rady nadzorczej zakładów i zo­stał jej przewodniczącym po dziesięciu
latach od wybuchu największej afery finan­sowej III RP.

Załoga Niżańskich Zakładów Mięsnych od chwili przejęcia firmy przez
Grzegorza Żemka nie otrzymała jeszcze wynagrodzenia. Załoga 28 listopada
podjęła decyzję o bezterminowym strajku wiązało się to z brakiem wynagrodzeń
oraz odcięciem prądu przez Rzeszowski Zakład Energetyczny, spowodowany niepłaceniem
rachunków za energię. Odcięcie poprzedzone zostało wypompowaniem amoniaku z
instalacji chłodzącej, które spowodowało straty przekraczające pół miliona zł i
dało pewność załodze, o nieodwołalnym upadku firmy. Rozmowy z zarządem nie
przyniosły żadnego skutku. 2 grudnia 2000 r. zrozpaczona załoga postanowiła
zablokować dwie limuzyny z prezesem Ryszardem Cichym i jego świtą, po tym jak
po nieudanych rozmowach prezes wraz ze swoimi ludźmi zatankował samochody
benzyną z firmowej stacji paliw i próbował odjechać nie dając ludziom żadnej
nadziei na rozwiązanie sytuacji.

Po kilku godzinach od chwili uwiezienia prezesa i jego kolegów pojawiła się
kolumna wozów policyjnych z Rzeszowa. Policjanci uzbrojeni w hełmy, kamizelki
kuloodporne, pałki i tarcze ochronne z impetem rozpędziły manifestujących ludzi
tworząc przy bramie kordon ochronny, przez który bez żadnych konsekwencji
wyjechał do Warszawy pełnomocnik Grzegorza Żemka prezes Ryszard Cichy.

Zdesperowani pracownicy Zakładów Mięsnych nie wierzą już w żadne prawo bo
do tej pory nie odczuli jego korzystnego dla siebie działania. Dla nich jest
jasne, ze przestali się w ogóle liczyć. Jakaż jest ich siła przebicia wobec
kogoś, kto – kiedy niżańska policja odmówiła prezesowi ochrony w celu
umożliwienia mu wprowadzenia na teren strajkującej firmy swoich goryli – był w
stanie w ciągu kilku minut spowodować ostrą interwencję samego dyżurnego
oficera operacyjnego kraju Komendy Głównej Policji. Co znaczy ich głód i
rozpacz, wobec totalnej bezwzględności zarządzających firmą, z której – mimo iż
od miesięcy nie prowadzi ona żadnej produkcji – wciąż skutecznie
wypompowywane ogromne środki pieniężne.

Całkowitą i chyba największa zagadką jest zupełna bierność państwa będącego
wciąż współwłaścicielem firmy poprzez 16-procentowy akcjonariat. Państwo,
dozwalając na utrwalenie się skrajnie patologicznego układu prywatyzacji ZM nie
zauważa tego że dobrze prosperująca firma o krajowej renomie została zniszczona
i nie zostały podjęte żadne działania ze strony Najwyższej Izby Kontroli, choć
ewidentnie został złamany kodeks karny i handlowy (ten ostatni szczególnie z
artykułami od 300 wzwyż.)

Jedynymi ludźmi „z zewnątrz", któ­rzy interesowali się przebiegiem
rozpaczliwej demonstracji załogi ZM w nocy z 1 na 2 grudnia, byli nieliczni
dziennikarze oraz burmistrz Peszek i komendant Lekan. Oraz kilku prywat­nych
przedsiębiorców, którzy w ramach zwyczajnej ludzkiej solidarności wsparli
pikietujących pieczywem i, o ironio, ka­szanką...

Po emisji telewizyjnej „Sprawy dla reportera" pozbawiona środków do ży­cia
załoga otrzymała wiele sygnałów wsparcia z całego kraju i raczej symbo­liczną
pomoc w postaci datków finan­sowych. Na razie nie dotarła do nas wia­domość o
tym, że ktokolwiek myśli o tym, by zorganizować akcję zbiórki jakichkolwiek
darów, finansowych i rze­czowych, które pozwoliłyby załodze za­kładów nie tylko
zorganizować święta, ale w ogóle - przeżyć zimę...

2. ANALIZA SYTUACYJNA

Powołany w 1989 roku
Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego miał się zajmować wykupem polskiego
długu. Operacje FOZZ polegały m.in. na wykupywaniu po cenie rynkowej polskiego
długu zagranicznego przez podstawione firmy lub osoby. Po dokonanej w 1991 r.
kontroli NIK wszczęto śledztwo w sprawie nadużyć w tej instytucji. Okazało się
bowiem, że jej działalność miała przynieść państwu ok. 354 mln zł strat.

Grzegorzowi
Żemkowi oskarżyciel zarzucił zagarnięcie na szkodę Funduszu co najmniej 41,9
min dolarów, 9,5 mln marek, 125 tys. franków belgijskich oraz 12,9 min
ówczesnych złotych. Miał też nadużyć udzielonego mu zaufania, gdyż jako
dyrektor generalny FOZZ zawierał niekorzystne transakcje z krajowymi i
zagranicznymi podmiotami gospodarczymi, podejmował decyzje o spłacie przez FOZZ
zobowiązań innych podmiotów oraz dokonywał operacji finansowych bez
udokumentowania ich przebiegu, udzielał też kredytów bez należytego
zabezpieczenia.

Oskarżenia nie zniechęciły Grzegorza Żemka do prowadzenia dalszej
„działalności gospodarczej” pod koniec 1999 r. pojawił się w PKO BP w Stalowej
Woli gdzie bez większego problemu uzyskał wysokie kredyty, które posłużyły
firmie Kera Trading m.in. do wykupu długów Zakładow Mięsnych w Nisku a
następnie kupna przedsiebiorstwa. Sposób uzyskania kredytów też pozostawia
wiele do życzenia, zostały one zaciągnięte pod zastaw rzekomych działek z
kopalinami, które okazały się bezwartościowe. Do 10 sierpnia 1999 roku dział w
Stalowej Woli przyjął do dyskonta weksle firm zwiazanych z Grzegorzem Żemkiem
ok. 100 mln zł. Do 2 września spłacono 25 mln zł. Nie wykupiono w terminie
weksli a zdaniem banku nie spłacono kredytów za ponad 40 mln zł. Gdzie sa
pieniadze z kredytów jeśli 60% akcji zakładów mięsnych w Nisku kosztowało 7,25
mln zł ? Jeśli zadłużenie zakładu nie zostało spłacone nawet w niewielkiej
części a pracownicy nie dostaja wynagrodzenia już od wielu miesięcy
(pamietajmy, że wynagrodzenie stanowi tylko niewielki procent ogólnych kosztów
działalności przedsiębiorstwa).

Załoga Zakładów Mięsnych została przyparta do muru. Musiała walczyć o
resztki wynagrodzenia. Propozycja załogi o ogłoszeniu upadłości zakładu zostala
odrzucona, w ten sposób załoga mogłaby odzyskać choć część należnego
wynagrodzenia. Tragiczna sytuacja rodzin załogi zakładu jest znana wszystkim.
Przedstawiona została w programie „Sprawa dla reportera”. Niestety zarząd firmy
nie chce brać odpowiedzialności za działania, które doprowadziły na skraj nędzy
rodziny pracowników. Prawo chroni przestepców, którzy pomimo aktów oskarżenia,
mogą spokojnie prowadzic swoje brudne interesy bez względu na koszty społeczne,
niszcząc ludzi materialnie i psychicznie kpiąc sobie z prawa i wszelkich norm
etycznych i gospodarczych.

ANALIZA ETYCZNA

Według „Dekalogu biznesmena”, „bohater” tej pracy złamał co najmniej cztery
normy moralne. Co przyszło mu z wielką łatwością i bez większych skrupułów. Ale
należałoby w tej pracy podjąć się też innej niezwykle trudnej oceny, jaką jest
ocena sytuacji cichej zgody na taką działalność. Bo jak można to inaczej
nazwać, gdy państwo znając sytuację i skłonności przestępcze osobnika pozwala
mu na prowadzenie podejrzanej działalności gospodarczej, narażając na olbrzymie
straty Skarb Państwa, a tym samym pośrednio i wszystkich ludzi, którzy płacą
uczciwie podatki oczekując od państwa sprawiedliwego ich rozdziału. Czy uczciwe
jest to, że doprowadza on do rozpaczy ludzi, którzy stali się od niego zależni
wbrew swojej woli, oczekując od państwa uczciwej prywatyzacji, zawiedli się,
zostali oszukani, a większość z nich pracowała przez całe życie dla tej
firmy. Tak łatwo został zaprzepaszczony dorobek kilkudziesięciu lat działalności
tego zakładu, a jest on niebagatelny. Po pierwsze, marka firmy znana także za
granicą, po drugie technologie produkcji, objęte tajemnicą, po trzecie uczciwi
ludzie, którym odebrano wiarę, że można w Polsce zarabiać prowadząc godne
życie.

Ale wróćmy do naszego znajomego, który przyczynił się do całego
zamieszania, (a może tylko po raz kolejny wyszła na jaw nasza szara smutna
rzeczywistość) nie ma co ukrywać mamy do czynienia z wielkim oszustem, dekalog
biznesmena mówi „Nie oszukuj nikogo” – oszukał wszystkich. W wyrachowany,
cyniczny sposób wykorzystał funkcję przyznaną mu w zaufaniu i dobrej wierze.
Ale czy naprawdę był zaufany w dobrej wierze, a może zaufany należy wziąć tak
troszkę z przymrużeniem oka, może sprawa zatacza większe kręgi niż nam zwykłym
zjadaczom chleba się wydaje. Więc jeśli założymy, że funkcja dyrektora FOZZ
została przyznana w dobrej wierze, to Grzegorz Żemek, jest nie tylko oszustem,
ale i człowiekiem niegodnym zaufania, wykorzystującym łatwowierność
zwierzchników. M. Ossowska pisze „oszukuje ten, kto świadomie wprowadza kogoś w
błąd, połączone jest to zwykle ze stratą dla oszukanego i zyskiem dla
oszukującego. Prawo ma na względzie przede wszystkim straty i zyski majątkowe,
ale w życiu nie stosujemy takich ograniczeń". Wydawać by się mogło, ze
oszustwo to ma tylko wymiar ekonomiczny, ale nie ulegajmy pozorom, słyszałem
opinie pracowników, widziałem ich żal i rozczarowanie, tak każdy to wie - praca
to nie tylko wymiar ekonomiczny. Praca to też część życia, która daje
satysfakcję, poczucie wartości, stabilizację. Tym razem było inaczej, a może
takie potraktowanie społeczeństwa nie jest niczym dziwnym bo jesteśmy
przyzwyczajeni, bo zawsze są „oni”.

Dekalog też mówi „nie wyzyskuj nikogo, nie okradaj poprzez sztuczne
zaniżanie zarobków...”. W województwie Podkarpackim, o ironio, ludzie już nawet
nie myślą o tym, że ktoś może im płacić za mało, mają inne zmartwienia. Martwią
się kiedy i czy w ogóle dostaną jakąkolwiek zapłatę za solidnie wykonaną pracę.
„Do praktyk , które na równi z oszustwem i kłamstwem naruszają w dotkliwy
sposób zaufanie wzajemne należy kradzież”, „Sposób przywłaszczania sobie
cudzego mienia decyduje zwykle o kwalifikacji czynu”, „Pojęcie własności
komplikuje się, gdy od własności prywatnej przechodzimy do własności społecznej.
Własność społeczna bowiem to czasem przedmiot, którym każdy na równi dysponować
może w danej grupie...”. Tak M. Ossowska mówi o kradzieży. Majątek państwa
przeznaczony do dyspozycji panu Żemkowi został spożytkowany w celach bardzo
osobistych, które sa na razie znane tylko jemu. Cóż, mamy przykład złamania
kolejnej normy moralnej. Czy w przypadku łamania tej normy w świadomy i
perfidny sposób możemy mowić o jakimkolwiek poczuciu godności tego człowieka.
Nie zrobił tego z głodu, było to najprawdopodobniej podyktowane czystą żądzą
posiadania.

„Posiadanie nawet najwiekszej ilości pieniędzy nie oznacza, że jesteś
lepszy od innych, że możesz innych poniżać, że stałeś się najmądrzejszym i
najpotężniejszym z ludzi”, tak mówi ostatni punkt „Dekalogu biznesmena”. Uważam,
że Grzegorz Żemek wykorzystał pieniadze, zresztą nie swoje, po to, by
manipulowac ludźmi, dawać im obietnice tylko po to by później bez żadnych
konsekwencji z nich się wycofać. Bo jako nowy właściciel ZM w Nisku obiecał, że
nastąpi radykalna poprawakondycji finansowej przedsiębiorstwa. Miała się
poprawić sprzedaż, zwłaszcza eksport wyrobów, a do zakładu miały trafić nowe
technologie produkcji. W pakiecie socjalnym zapisano, że przez rok nie będzie
zwolnień pracowniczych. – Nic z tych obiecanek nie zostało zrealizowane.

Poniżył ludzi gdy na jego polecenie jednostka specjalna policji z Rzeszowa
wtargnęła na teren zakładu rozpraszając strajkujących w słusznej sprawie
pracowników.

SĄD ETYCZNY

Grzegorz Żemek jest człowiekiem
wykształconym ( wykształcenie wyższe ekonomiczne). Oficjalnie jest właścicielem
spółki cywilnej zarabiającym około 2,5 tys. zł miesięcznie, jest byłym
dyrektorem Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Kontrola NIK wykazała, że
działalność Grzegorza Żemka przyniosła państwu ok. 354 mln zł strat. Na szkode
funduszu zagarnął co najmniej 41,9 mln dolarów, 9,5 mln marek, 125 tys. franków
belgijskich oraz 12,9 mln ówczesnych złotych. Miał też nadużyć udzielonego mu
zaufania, gdyż jako dyrektor generalny FOZZ zawierał niekorzystne transakcje z
krajowymi i zagranicznymi podmiotami zagranicznymi, podejmował decyzje o
spłacie przez FOZZ zobowiązań innych podmiotów oraz dokonywał operacji
finansowych bez udokumentowania ich przebiegu, udzielał też kredytów bez
należytego zabezpieczenia.

Korzyści z tej działalności dla
Grzegorza Żemka były czysto materialne i wymierne w walucie krajowej i
zagranicznej. Nie wiemy czy przyjmując posadę dyrektora FOZZ już wtedy myślał o
manipulacjach dla korzyści materialnych, czy po prostu sytuacja, w której się
znalazł była na tyle kusząca, że nie sposób było z niej nie skorzystać. W
każdym bądź razie doszło do przestepstwa na skalę krajową a Grzegorz Żemek
dalej funkcjonuje i prowadzi podejrzaną działalność gospodarczą, która przynosi
mu olbrzymie korzyści w postaci powiekszających się o kolejne zera kwot
pieniężnych.

MODEL ZACHOWANIA ETYCZNIE POPRAWNEGO

Najbardziej poprawne zachowanie
dyrektora FOZZ to działanie, które przynosiłoby korzyści państwu w postaci
oddłużania przedsiębiorstw, dzięki czemu mogły by one sprawniej funkcjonować
generąjąc zysk, dając nowe miejsca pracy oraz wdrażać nowe technologie. Ponadto
w przypadku wykrycia przez dyrektora FOZZ możliwości nieuczciwego dysponowania
pieniędzmi powinien on podjąć działania, które w przyszłości zapobiegły by
korupcji.

W przypadku Zakładów Mięsnych najważniejszym zadaniem dla wlaściciela
byłoby dotrzymanie obietnic danym pracownikom a więc: radykalna poprawa
kondycji finansowej przedsiębiorstwa, poprawa sprzedaży, zwłaszcza eksportu
wyrobów, nowe technologie produkcji, ograniczenie zwolnień.

Te zapewnienia nie spełniły się, ale to się zdarza. Właściwe w tym
przypadku byłoby zrobienie wszystkiego by pracownicy otrzymali zaległe wypłaty
oraz nie czuli się lekceważeni przez swoich pracodawców.

BIBLIOGRAFIA

1. Jerzy Reszczyński, „ Słowa goryczy”,
„Sztafeta” nr 49 (1773), 7 grudnia 2000 r.

2. Leszek Kraskowski, Piotr Jendroszczyk,
„Człowiek Stalowej Woli”, „Rzeczpospolita” nr 267 (5432), 16 listopada 1999 r.

3. Maria Ossowska: „Normy moralne. Próba
systematyzacji” PWN, Warszawa 1985 r.

4. Tadeusz Borkowski: "Etyka
biznesmena", "Dekalog Biznesmena", Warszawa 1993 r.

5. Jadwiga Tomczyk-Tołkacz, "Etyka biznesmena. Wybrane
problemy", AE, Wrocław 1994 r.

zadbaj o swoje zdrowie