Etyka sukcesu

Posted by nauka on wt., 01/29/2008 - 22:33

Czy jest coś takiego jak etyka sukcesu? Czy da się w ogóle nakreślić jak
np. osiągnąć sukces zawodowy, a przy tym jeszcze aby droga do niego nie okazała
się tylko karierowiczostwem, albo po prostu zwykłym łutem szczęścia?

Wszak lata 90-te w naszym kraju, to okres głębokiej transformacji
ustrojowej, politycznej, ekonomicznej i jeszcze innych dziedzin życia – okres
sprzyjający (przynajmniej dla niektórych) do osiągnięcia życiowego sukcesu. Dla
wysokiego urzędnika państwowego i dla szarego pracownika jakiegoś zakładu pracy
sukces zwykle utożsamiał się z jego osiągnięciami w pracy zawodowej. Czasami
już samo utrzymanie stanowiska pracy okazywało się takim sukcesem.

Na fali tych przemian mogliśmy też obserwować w jaki sposób jedni ludzie
robili oszałamiającą karierę, inni odnosili porażki, a tzw. ogół trudził się i
mozolił.

Bez wchodzenia w szczegółową analizę, łatwo zauważyć, że sukces (tu:
głównie zawodowy) może mieć różne oblicza.

W spadku po realnym socjalizmie odziedziczyliśmy takie określenia jak
“wilczy kapitalizm”, “dziki kapitalizm”, dziewiętnastowieczny kapitalizm”,
“walka o byt”, czy “wyzysk człowieka przez człowieka”[1]. Czy
określenia te są tylko synonimami socjalistycznych zabobonów? Autor niniejszego
eseju nie podejmuje się znalezienia odpowiedzi na to pytanie. Jednak twarda
rzeczywistość, jaka towarzyszy nam od szeregu lat na rynku pracy, niejednego
człowieka pozbawiła złudzeń nadopiekuńczej roli państwa w tym zakresie
(kojarzonej z minioną ‘epoką’ ustrojową) i przymusza do ciągłej mobilizacji w
walce o utrzymanie miejsca zatrudnienia.

A tam gdzie walka, często zapomina się o etyce. Często – choć na
szczęście nie zawsze – do głosu dochodzi układ sił, koneksje, spryt, a co
gorsza cwaniactwo, lizusostwo, niekiedy wręcz podstęp. Ktoś mógłby skwitować,
że takie po prostu jest życie! Ale czy takie być musi?

Czy w wirze tych transformacyjnych przemian nie sposób już osiągnąć
sukces, który zasługiwałby na miano etycznego?

Wszak wielu pracowników z obawy o utratę pracy i wszelkie wynikające z tego
tytułu konsekwencje (trwałe bezrobocie, niedostatek, utrata pozycji społecznej,
destabilizacja sytuacji rodzinnej itp.) czyni wysiłki by uzupełnić
wykształcenie, poszerzyć kwalifikacje, czy zrobić choćby jakiś dodatkowy kurs.
Są to starania godne pochwały, bo przecież zdobywają się na nie ludzie, którzy
najczęściej mają za sobą już jakiś odcinek kariery zawodowej i zwykle dobrze
wypełniają swoje dotychczasowe obowiązki. Nie można jednak zapominać jakim
częstokroć robią to kosztem. Nie wszyscy przecież mogą liczyć na finansowe
wsparcie zakładu pracy, na zrozumienie i akceptację najbliższych.

Podczas gdy jedni przysłowiowo ‘wypruwają sobie żyły’ na drodze do
sukcesu, inni uważają, że sukces (bo dla wielu trwanie i przetrwanie, to też
sukces) można osiągnąć mniejszym kosztem i nie opierają się by skorzystać z
możliwości, które ich zdaniem noszą pozory legalności. Wydawałoby się, że
absencja chorobowa, to relikt i zmora minionej ‘epoki’. Czy faktycznie? Owszem,
nie można zaprzeczyć, że wiele się w tej dziedzinie zmieniło. Wiele, ale nie
wszystko.

Według informacji pochodzących z radia WAWA[2] w tym roku o 25 % spadła absencja chorobowa.
Nie podano tylko w relacji do jakiego okresu – można jednak przypuszczać, że
chodzi o rok miniony. I to chyba jedyny pozytyw w tej dziedzinie, bo dalsze
informacje miały już inne zabarwienie. Otóż przeprowadzone kontrole spowodowały
w około 30 tys. przypadków wstrzymanie zasiłków chorobowych i nakazanie powrotu
do pracy! Jednocześnie kilkunastu
lekarzom cofnięto uprawnienia do wystawiania zwolnień lekarskich.

A kto najwięcej
korzystał ze zwolnień lekarskich? Otóż okazuje się, że najwięcej chorowały
osoby prowadzące działalność gospodarczą, które same siebie wysyłały na
zwolnienia lekarskie. Statystyczny Kowalski przebywał na 20 dniowym zwolnieniu
lekarskim, natomiast prywatni przedsiębiorcy dwa, trzy razy dłużej.

Zwykle od osób dokonujących prezentacji jakiś zjawisk, postaw czy też
zachodzących procesów oczekuje się, że nie poprzestaną na samej relacji lub
ocenie, ale przedstawią środki lub sposoby uzdrowienia danej sytuacji.

I choć może trudno jest podać jakąś doskonałą receptę na ‘etyczny
sukces’, to można odświeżyć to, co ów sukces może uczynić etycznym.

Powodzenie większości przedsięwzięć w dużej mierze zależy od
cierpliwości i wytrwałości. To, co cenne, na przykład opanowanie języka obcego,
wyuczenie się jakiegoś zawodu albo nawiązanie przyjaźni, zazwyczaj można
osiągnąć tylko dzięki nieustannym wysiłkom. Zdaniem pisarza Charlesa Templetona
“w dziewięciu przypadkach na dziesięć powodzenie można bezpośrednio przypisać
jednej rzeczy: ciężkiej pracy”. A felietonista Leonard Pitts (junior) zauważył:
“Mówimy o talencie i szczęściu, ale jakże często zapominamy o sprawach
najważniejszych. O ciężkiej pracy i wielu niepowodzeniach. O wczesnym
przychodzeniu do pracy i późnym wychodzeniu do domu”.

Podobną myśl dawno temu wyraził pewien starożytny mędrzec: “Ręka pilnych
będzie rządzić”. Pilność oznacza, że jesteśmy wytrwali w wysiłkach. Jest to
niezbędne, jeśli chcemy osiągnąć to, co sobie postanowiliśmy. Czym jest
wytrwałość? Jak można ją okazywać w zmierzaniu do celu i w jakiej dziedzinie
życia jest ona szczególnie ważna?

Wytrwałość należy w naszych czasach do rzadkości. Wielu uważa, że
powodzenie bardziej zależy od tego, czy jest się na właściwym miejscu we
właściwym czasie. I trudno się temu dziwić. Środki masowego przekazu pełne są
reklam, które wmawiają nam, że niemal wszystko, czego pragniemy, można osiągnąć
minimalnym wysiłkiem i niewiele większym kosztem. Gazety często opisują ludzi
sukcesu, którzy z dnia na dzień zbili fortunę, oraz błyskotliwych
przedsiębiorców zarabiających miliony po ukończeniu szkoły. Wspomniany już
wcześniej felietonista (L. Pitts) ubolewa: “W społeczeństwie oszalałym na
punkcie imponowania drugim wydaje się, że tak łatwo być kimś wielkim. (...)
Wygląda na to, że każdy może to osiągnąć, wystarczy tylko poznać sekret, mieć
zdolności lub otrzymać pomoc od Boga”.

Czym zatem jest wytrwałość? Wytrwałość oznacza konsekwentne zdążanie do
celu bez względu na przeszkody lub komplikacje. W obliczu przeciwności człowiek
wytrwały jest stanowczy, nieustępliwy, nie poddaje się. Istotnym elementem
wytrwałości jest radzenie sobie z przeciwnościami, których nie da się uniknąć.
Zamiast rezygnować w wypadku trudności lub niepowodzenia, człowiek wytrwały –
nawet jeśli dozna upadku – ,wstaje’ i próbuje jeszcze raz.

Sporo osób jest jednak nieprzygotowanych na czekające je trudności i
niepowodzenia. Ponieważ nigdy nie rozwinęły w sobie woli wytrwania, łatwo się
poddają. “Zbyt wielu ludzi reaguje na niepowodzenia negatywnie” – zauważył
pisarz Morley Callagan. “Rozczulają się nad sobą, wszystkich obarczają winą,
stają się zgorzkniali i podają się”.

A szkoda. “Zapominamy, że opłaci się przechodzić próby, że przeciwności
losu mają pewną wartość” – napisał Leonard Pitts. Jaką wartość? Jego zdaniem
“uczą, że niepowodzenie nie oznacza śmierci, a porażka nie trwa wiecznie.
Kształtują głębię charakteru. Przygotowują do działania”.

Oczywiście nie zawsze łatwo odzyskać równowagę po jakimś niepowodzeniu.
Czasem napotykamy trudności, które wydają się na do pokonania. Wyznaczone cele,
zamiast się przybliżyć, zdają się oddalać. Możemy się czuć przytłoczeni,
bezradni, zniechęceni, a nawet przygnębieni.

Pierwszym krokiem na drodze do wytrwałości jest wyznaczanie sobie
wartościowych i osiągalnych celów. Nawet w pracy, która dla wielu jest
wielokrotnością codziennie powtarzanych tych samych czynności. Mądrze jest co
jakiś czas przeanalizować swe życie i zastanowić się, do czego zmierzamy i
jakich zmian musimy dokonać. Ważne jest, by dokładnie wiedzieć, co chcemy
osiągnąć i dlaczego. Jeśli mamy w umyśle wyraźny obraz wytyczonego celu,
będziemy mniej skłonni się poddać.

Następnym krokiem po wyznaczenia sobie celów jest zastanowienie się nad
tym, jak je osiągnąć. Pewien specjalista w dziedzinie zdrowia psychicznego
stwierdził tak: “Obserwując ludzi odnoszących sukcesy, zauważyłem między
innymi, że dobrze rozumieją w życiu związek między przyczyną i skutkiem.
Wiedzą, że jeśli czegoś chcą, muszą poczynić wszelkie niezbędne kroki, by to
osiągnąć”. Jasne uświadomienie sobie tych niezbędnych kroków pozwoli się nie
rozpraszać. Poza tym łatwiej nam będzie odzyskać równowagę w razie
niepowodzenia.

Kiedy coś się nie uda, spróbuj spojrzeć na to pozytywnie i potraktować
jako pouczające doświadczenie. Przeanalizuj sytuację, ustal, gdzie popełniłeś
błąd, i postaraj się go naprawić lub wyeliminować jego przyczynę. Pomocna może
okazać się rozmowa z innymi, bowiem, jak mówi starożytne przysłowie: “Gdzie
wielu doradców, tam jest powodzenie”.

Trzecim ważnym aspektem wytrwałości jest konsekwentne działanie. Pewien
wykładowca ujął to następująco: “Umiar i konsekwencja przynoszą z czasem
wspaniałe rezultaty”. Dobrze to ilustruje znana bajka Ezopa o żółwiu i zającu.
Żółw wygrał wyścig, chociaż był dużo wolniejszy od zająca. Dlaczego? Ponieważ
podszedł do sprawy w sposób zrównoważony i zdyscyplinowany. Nie wycofał się,
ale narzucił sobie realistyczne tempo i utrzymywał je aż do mety. Człowiek
solidny i dobrze zorganizowany robi ciągłe postępy, ma silną motywację i
dlatego istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że zrezygnuje lub zostanie
wyeliminowany z wyścigu po sukces.

Zapewne zauważyłeś,
z lektury tego krótkiego eseju, że nie istnieje jakaś cudowna recepta na
sukces.

To głównie dzięki nieustannym wysiłkom nabierzesz umiejętności, które w
końcu zaowocują sukcesem. Sukcesem, któremu trudno będzie zarzucić, że nie jest
etyczny.



[1] Komentarz do zbioru esejów
“Moralność kapitalizmu”, Lublin 1998 (oryginał angielski: The Morality of Capitalism edited by Mark W. Hendrickson, 1996),

[2] Radio WAWA, wiadomości
poranne z godz. 7.00, dn. 21.11.2000 r.

zadbaj o swoje zdrowie