• : Function ereg() is deprecated in /home/kamil3/domains/nauki-spoleczne.info/public_html/includes/file.inc on line 649.
  • : Function ereg() is deprecated in /home/kamil3/domains/nauki-spoleczne.info/public_html/includes/file.inc on line 649.
  • : Function ereg() is deprecated in /home/kamil3/domains/nauki-spoleczne.info/public_html/includes/file.inc on line 649.
  • : Function ereg() is deprecated in /home/kamil3/domains/nauki-spoleczne.info/public_html/includes/file.inc on line 649.
  • : Function ereg() is deprecated in /home/kamil3/domains/nauki-spoleczne.info/public_html/includes/file.inc on line 649.
  • : Function ereg() is deprecated in /home/kamil3/domains/nauki-spoleczne.info/public_html/includes/file.inc on line 649.

Agresja w szkole

Posted by nauka on śr., 01/30/2008 - 17:56

Piękny, słoneczny dzien. Ziemie pokryły spadające z drzew
kolorowe liście. Złota polska jesień. W jednej z wyszkowskich szkól głośny
dzwonek obwieścił długa przerwę. Cześć uczniów idzie “zajarac”, gromadzą się za
pobliskim budynkiem. - Dajcie ognia - prosi mały brunet. - A wiesz, ze od
papierosów się nie rośnie? - Chodzę do I gimnazjum, a pale od III podstawówki.
Brat wie, ale ma to w d... Moje płuca. Dzisiaj na angielskim tak babce dokur…,
ze musiała iść do szpitala - na jego twarzy wyraźnie maluje się zadowolenie.
Skąd w tym wątłym ciele tyle złości?
Wkraczamy w XXI wiek, nauka i technika wciąż
oferują nam nowe możliwości, zaskakując stopniem rozwoju. Tymczasem okazuje
się, ze podstawowe wartości utrąciły dotychczasowe, pozytywne, znaczenie.
Przecież dorośli mieli zapewnić swym pociechom słodkie dzieciństwo. Czy
przyjdzie im dziś do głowy, ze 13-letni Tomu zna przekleństwa, o których tata
nawet nie słyszał, ze czapeczkę Adidasa kupił za pieniądze wymuszone od
młodszych kolegów, ze boi się go polowa uczniów w szkole? Kierownik
wyszkowskiej Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej Teresa Trzaska przyznaje, ze
źródłem większości agresywnych zachowań wśród dzieci i młodzieży jest rodzinny
dom i cicha akceptacja społeczeństwa wobec przemocy.
W ilu domach przemoc i alkohol stały się już
codziennością, nie wie nikt. Ludzie coraz rzadziej na to reagują. Sąsiedzi
ukradkiem spojrzą na kobietę w ciemnych okularach, zasłaniających sińce pod
oczami, po cichu plotkują …i na tym się kończy. Nikt nie przypuszcza, jak
uważnymi obserwatorami są dzieci. Ojcu, przewracającemu do góry nogami cały
dom, nie przyjdzie nawet do głowy, ze negatywnie wpływa na psychikę, a tym
samym i na przyszłość własnego dziecka. W ten sposób najmłodsi uczą się
obojętności. - Już od dawna młodzież rozwiązywała swoje konflikty za pomocą
tzw. solówek. Kiedyś odbywały się one głównie poza szkoła - mówi pedagog
Gimnazjum Nr 2 Grażyna Majewska. - W zeszłym roku takiej solówce przyglądało
się kilkanaście osób z innych szkól, przechodzili dorośli, ale nikt nie
zareagował.
Mamo, tato - tu jestem!
Agresja nie rodzi się tylko w rodzinach
patologicznych. Czasami rodzice sprawiają pozory udanego i szczęśliwego
małżeństwa, chociaż w rzeczywistości po prostu się im nie układa. Nie potrafią
porozumieć się ze sobą, a także własnym dzieckiem. Popełniają mnóstwo błędów
wychowawczych. - W USA podstawowym problem dzieci są rodzice, wiecznie goniący
za kariera i pieniędzmi. U nas natomiast dzieci są niezauważane przez rodziców,
którzy nie potrafią poradzić sobie z własnymi problemami, często pija. -
zauważa Grażyna Majewska. Najmłodsi domownicy często nie maja warunków, żeby
się uczyć. Ze strachu przed złymi ocenami przestają chodzić do szkoły. Bez
sensu pałętają się po mieście, po parku. Nawiązanie nowych znajomości z tzw.
trudna młodzieżą, to tylko kwestia czasu. Jeśli nikt im nie pomoże, dla nich
jest to już właściwie koniec drogi. Agresja rodzi się właśnie z braku
zainteresowania i pomocnej ręki, poczucia samotności. Dzieci często próbują w
ten sposób zwrócić na siebie uwagę.
Mirek miął 6 lat, gdy mama przyprowadziła go
do poradni. Nie pytała, jak mu pomóc, tylko gdzie oddać. Jego ojciec zmarł, gdy
Mirek się jeszcze nie urodził. Kobieta musiała samotnie wychować czworo dzieci.
Sytuacja ja przerastała. Od samego początku podświadomie odrzuciła Mirka.
Chłopiec to czul i próbował zwrócić na siebie uwagę matki. Najpierw zrobił się
niegrzeczny, potem agresywny. Kobieta postanowiła oddać go zakładu dla “złych
dzieci”. Nie potrafiła zrozumieć, ze na zajęciach terapeutycznych, gdzie
poświęca się mu uwagę, chłopiec zachowuje się zupełnie inaczej. Chciała, by
ktoś za nią zajął się problemem wychowania niepokornego dziecka, a przecież
tylko ona mogła go uratować. Mirek przestał przychodzić na zajęcia. Trafił do
jednej z placówek resocjalizacyjnych…
Brak zainteresowania przejawia się również w
tym, ze nie wiemy, co dzieci czytają i oglądają. Japońskie bajki, w których
wyzywająco ubrane wróżki mordują swoich wrogów w obronie Dobra, kreskówki, w
których kot zostaje przejechany przez ciężarówkę, ale po chwili wstaje i nic mu
nie jest, sensacyjne filmy, w których strumieniami leje się krew, kolorowe
pisma, lansujące model pięknej, zgrabnej, gotowej na wszystko dziewczyny. - Te
filmy i pisma nie stanowią zagrożenia, gdy w domu panuje ciepła atmosfera,
zaspokaja się dziecięca potrzebę miłości i bezpieczeństwa - zaznacza Teresa
Trzaska. Zbyt często jednak dzisiejszy 13-latek to już maco, sadzi, ze każdy
problem może rozwiązać używając siły, a jego rówieśnica, wyzywająco umalowana,
nikomu nie pozwoli odebrać sobie chłopaka.
- Model agresywności zaczynają podchwytywać
dziewczęta i swoje konflikty rozwiązują męskimi sposobami. Są grupy, które
pozostają ze sobą w nieustannym konflikcie. W odpowiedzi napisałyśmy program
“Szkoła wdzięku”. Zaczniemy go realizować, jak tylko zostanie zaakceptowany -
zapowiada Grażyna Majewska.
Niektórzy pamiętają zapewne tragiczne
wydarzenie sprzed kilku lat, o którym głośno było m.in. w telewizji. Nastolatek
zabił swoja sąsiadkę, uderzając ja w tył głowy. - Nie rozumiem, czemu ona nie
żyje. W telewizji zawsze tak uderzają, a ofiary i tak wstają - tłumaczył.
Duża szkoła - duży problem
Dla dzieci agresywnych, nie potrafiących
poradzić sobie z własnymi emocjami, utworzono wiele grup terapeutycznych
zarówno w szkołach, jak i poradni. Po wprowadzeniu reformy szkolnictwa nastąpił
wyraźny podział na szkoły mniejsze i tzw. szkoly-molochy. Szczególnie dużo
konfliktów pojawiło się w największych gimnazjach, gdzie zgromadzono kilkaset
dzieci, w najtrudniejszym okresie rozwojowym, 13 - 14- latków, z różnych
placówek. A im młodsi uczniowie i mniejsza szkoła - tym mniejsze problemy, co
potwierdzają pedagodzy wyszkowskich szkól. W najbardziej korzystnej pod tym
względem sytuacji znajdują się obecnie SP1 i SP2. Najstarsi uczniowie w tych
szkołach maja po 12-13 lat. - Zdecydowanie ułatwia to dotarcie do każdego
dziecka. Nie znaczy to, ze nie mamy do czynienia ze zjawiskiem agresji - mówi
pedagog SP1Malgorzata Sarmacka . - Może nie przybiera ono drastycznych form,
ale zagraża panującej w szkole atmosferze bezpieczeństwa. Nawet najmłodsze
dzieci potrafią być okrutne, dokuczać, upokarzać się nawzajem. Dzieci
obserwowane są już od klasy III. Zaczynają się wtedy kształtować i od początku
należy pracować z nimi tak, by później nie było problemów. W tej chwili na
szczęście kurator nie opiekuje się żadnym z naszych uczniów.
Naukę
w Gimnazjum Nr 2 w ubiegłym roku rozpoczęli absolwenci VI klas trzech
wyszkowskich szkól. Zaaklimatyzowanie się nie było proste. - Tak, problem
agresji dal się nam we znaki szczególnie w ubiegłym roku - przyznaje Grażyna
Majewska. - Przyszli uczniowie z kilku szkól, nie wiedzieli, czego się tu
spodziewać. Na wstępie byli bardzo nieufni i próbowali zaznaczać swoja pozycje.
Dotyczy to osób, które nie realizują się jako uczniowie. W tym roku jest o
wiele spokojniej. Mięliśmy naprawdę jednostkowe przypadki agresji wśród
uczniów. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, ze mamy spokój.
Młodzież bardzo się zmieniła - kontynuuje
pedagog. - Np. solówki, jako stały element szkolnej rzeczywistości, zmieniły
swój charakter. Dawniej konflikty za pomocą bicia się rozwiązywano gdzieś poza
szkoła. Dziś młodzież jest tak naładowana emocjami, tak impulsywna, ze reaguje
natychmiast. W takich przypadkach natychmiast możemy reagować również my.
Pedagogom i wychowawcom udało się w ubiegłym
roku “okiełznać” najbardziej niepokornych. Są bardzo zadowoleni z wyników
prowadzonych zajęć. - Do tej pory z tymi dziećmi pracowaliśmy indywidualnie,
potem rozmawialiśmy z rodzicami - wyjaśnia Grażyna Majewska. - W zeszłym roku
powstała grupa socjo-terapeutyczna dla chłopców agresywnych. Po pól roku pracy
udało się wyeliminować np. bójki. Nadal sprawiają różne kłopoty, nie są
ideałami. W tym roku utworzyliśmy tez cztery takie grupy. Pierwsza zasada takich
zajęć jest zbudowanie atmosfery zaufania. Uczymy się przestrzegać norm i zasad.
Okazuje się, ze dzieci ich nie znają. Wymuszenie pieniędzy jest po prostu
pożyczka, nie utożsamiają tego z kradzieżą, alkoholem jest wódka, ale piwo już
nie. Po drugie: badanie własnych emocji - czym są, jak wpływają na nasze
zachowanie, jak odczuwamy je w sobie. A jeśli zdajemy sobie sprawę, co się z
nami aktualnie dzieje, łatwiej jest nad nimi zapanować. Czasami pozytywnie
wpływa sam fakt, ze tym odrzuconym uczniom ktoś pomaga, zaprasza na spokojna
rozmowę, stara się zorganizować fajne zajęcia. Oczywiście nie w każdym
przypadku osiągamy sukces. Są osoby, które w zetknięciu z pierwszymi problemami
w szkole ustawiają się na “nie” w stosunku do szkoły i świata dorosłych. W takich
przypadkach musimy prosić o pomoc sad i stosować metody oparte na
nadzorze.
Jaka kara?
Czasami skuteczniejsza od rozmów byłaby z
pewnością kara. Jednak szkoła nie ma możliwości bezpośredniego ukarania ucznia.
Jedynie może obniżyć oceny ze sprawowania lub uniemożliwić wyjazd na wycieczkę.
Obowiązujące w Polsce powszechne prawo o szkolnictwie podstawowym i
gimnazjalnym uniemożliwia zawieszenia rozrabiaki w prawach ucznia. Zresztą,
skoro i tak ciągle wagaruje, byłaby to dla niego nagroda. Obniżenie oceny ze
sprawowania z pewnością nie robi na nim wrażenia.
Pomoc śluzy tez Poradnia Psychologiczno -
Pedagogiczna. Pedagog ds. resocjalizacji wraz z psychologiem prowadza dwie
grupy socjo-terapeutyczne dla najmłodszych, dla których szansa na pomyślne
zakończenie terapii jest największa. Pracownicy poradni ściśle współpracują tez
z rodzicami, którzy zawsze mogą zgłosić się na konsultacje, po poradę. Niebawem
ruszy grupa dla młodzieży z problemami emocjonalnymi. Nastolatki musza po
pierwsze dostrzec problem, a po drugie tak wyrażać swoje opinie, by nikogo nie
urazić, a jednocześnie zachować swoje zdanie i osobowość. W ubiegłym roku
prowadzono także warsztaty z rodzicami (w tym roku ruszają 23 października -
red.).
Glos ofiary
Stworzono wiele programów terapeutycznych,
dorośli są pełni energii do działania. Chcą pomagać. Tylko znowu zapomniano o
bardzo ważnej sprawie. Tam gdzie jest agresja - są tez jej ofiary. -
Pokrzywdzone dzieci zgłaszają się. Jeśli się boja, mamy sposoby, żeby im to
umożliwić - wyjaśnia Grażyna Majewska. - Raz w semestrze przeprowadzamy wśród
uczniów i rodziców anonimowe ankiety, są one źródłem wielu cennych informacji.
Karteczkę można tez wrzucić do skrzynki pytań samorządu. Wprowadziliśmy telefon
zaufania, ale mało kto z niego korzysta. Staramy się pracować takimi metodami,
żeby ofiarom nie zaszkodzić.
A co na to uczniowie, którzy wola nie
przynosić do szkoły pieniędzy, a na przerwach siedzieć cicho pod klasa, na
korytarzach schodzić IM z drogi? IM - nastoletnim maco, których wszyscy znają,
ale nikt nie wymienia ich imion.
Siedzimy w kręgu. Dzieciaki patrzą na siebie
nieśmiało. - Agresja? Tak, wiemy, co to jest, ale nie ma na to rady. To
najczęściej drugoroczni, najlepiej schodzić im z drogi i lepiej nie zwracać
uwagi. Rodzice powinni się bardziej nimi interesować. Dorośli może mogliby im
pomóc, cos zmienić, ale spokój będzie dopiero wtedy, jak odejdą ze szkoły.
I co z tego.
Potem przyjdą następni i zacznie się od nowa: straszenie, bicie, przezywanie.
Pamiętam,
kiedyś pobili się tacy jedni za szkoła. Przyjechała policja, straż miejska. Ale
to się i tak nie skończy. Ciągle będą solówki i bijatyki.
My na to
patrzymy i tego doświadczamy. Z tego wszystkiego i w nas rodzi się złość , agresja. Ale chowamy to w sobie. Nie
chcemy być tacy jak oni. Nie
chcemy być źli.
*
W pierwszym półroczu tego roku na terenie
naszego powiatu 79 nieletnich złamało prawo aż 172 razy. Najczęściej popełniane
przez nich przestępstwa to włamania, wymuszenia rozbójnicze i rozboje.
Nieodłącznym ich elementem jest użycie siły.
Sylwia Bardyszewska